Nie zamilkły jeszcze echa wspaniałego zwycięstwa Michała Kwiatkowskiego podczas Amstel Gold Race a już zawodnikom przychodzi zmagać się podczas drugiego z ardeńskich klasyków. Już w środę, 22 kwietnia kolarze staną na starcie Walońskiej Strzały.

Z malowniczej Holandii kolarze przenoszą się do równie malowniczej i z nieco bardziej obfitej w kolarskie talenty Belgii oraz Luksemburga. Tym razem kolarze będą ścigać w Walonii podczas La Fleche Wallonne.

Wyścig, którego tegoroczna edycja będzie już 79 z kolei, sięga swoją historią do okresu dwudziestolecia międzywojennego – a mianowicie do roku 1936. Od początku imprezę zdominowali Belgowie odnosząc w sumie 38 zwycięstw wyprzedzając drugich w tym zestawieniu Włochów o 20 triumfów.

Listy faworytów wyścigu w stosunku do rozgrywanego trzy dni wcześniej Amstel Gold Race zazwyczaj nie ulegają zmianom, lecz La Fleche Vallonne jest wyścigiem, gdzie jeszcze bardziej chcą się pokazać kolarze, którym nie powiodło się podczas „Piwnego Wyścigu”. Wyścig ten jest dla wielu okazją by zmazać niepowodzenie podczas ścigania w Holandii. Dla nielicznych zaś jest to okazja by potwierdzić swoją supremację na ardeńskich szosach.

Trasa:

Arena zmagań kolarzy podczas Walońskiej Strzały co prawda nie jest w takim stopniu naszpikowana podjazdami jak w przypadku „Piwnego Wyścigu”, lecz podjazdy są nieco trudniejsze i bardziej strome co powoduje, że wyścig do najłatwiejszych z pewnością nie należy.

Trasa wyścigu, jak to w przypadku klasyków zazwyczaj bywa nie została w wielkim stopniu zmieniona, chociaż dodano jeden podjazd, który będą musieli pokonać zawodnicy. Organizatorzy postanowili jeszcze bardziej utrudnić życie zawodnikom w końcówce, a co za tym idzie uatrakcyjnić ściganie, więc postanowili nieco zmodyfikować końcówkę trasy.

walońska 1

Cote de Cherave, bo tak ten podjazd się nazywa nie jest zbyt długi, gdyż liczy w sumie 1,3 km długości, lecz nie należy do podjazdów łatwych. Stopień nachylenia pagórka to 8,1 % co z pewnością da się we znaki zmęczonym już na tym etapie ścigania zawodnikom. Najważniejsze jest jednak umiejscowienie tego utrudnienia. Podjazd umiejscowiono 5 km przed metą, czyli jeszcze przed wspinaczką na legendarny Mur de Huy, gdzie usytułowana jest meta drugiego z ardeńskich klasyków.

walońska 2

Skoro o mecie mowa, należy przyjrzeć się pozostałej części trasy. Poza drobną, choć istotną zmianą profil odcinka z Waremme do Mur de Huy nie uległ zmianom. Kolarze będą wpierw Cote des 36 Tournants umiejscowiony już 22 km od startu. Następne większe trudności czekają zawodników po przejechaniu kolejnych 70 km kiedy aż do samej mety dwukrotnie wjadą na Cote de Bellaire, Cote de Bohissau, Cote d’ Ereffe, raz na wspomniany wcześniej Cote de Cherave oraz trzykrotnie na Mur de Huy. Wszystkie te trudności jak i cała trasa liczą w sumie 205,5 km, czyli o 6,5 więcej w stosunku do roku ubiegłego. Wydłużenie trasy jest oczywiście spowodowane modyfikacją areny zmagań.

Faworyci:

W pierwszej kolejności nie można nie wymienić Michała Kwiatkowskiego. Polak po mistrzowsku rozegrał końcówkę Amstel Gold Race odnosząc pierwsze zwycięstwo w koszulce mistrza świata. Zwycięstwo, które powinno zdjąć wszelką presję z kolarza Etixx, który swój cel na Ardeński Tryptyk już spełnił, lecz możemy być pewni, że na tym postara się nie poprzestać. Zwycięstwo w „Piwnym Wyścigu” ostatecznie dowodzi temu, że Michał jest stworzony do jazdy w wyścigach klasycznych oraz udowadnia, że nie było żadnego przypadku w zdobyciu przez niego tytułu mistrza Globu.

Zawsze wśród kolarzy, którzy powinni odegrać jedną z głównych ról podczas ardeńskich klasyków znajduje się Alejandro Valverde. Nie inaczej jest tym razem. Hiszpan z pewnością czuje się rozczarowany „tylko” drugim miejscem podczas Amstel Gold Race, jednak to drugie miejsce pokazuje, że choć dynamika już coraz mniejsza, to umiejętność odnalezienia się na trasie wciąż Hiszpan posiada i to jest potężna broń podczas wyścigów klasycznych. Miała być forma „Balaverde” podczas Tryptyku i jest. Nie można mieć złudzeń co do tego, że zawsze ambitny Hiszpan nie odpuści i z pewnością będzie próbował odnieść trzecie zwycięstwo w Walońskiej Strzale. Nie można rzecz jasna pominąć faktu, że kolarz grupy Movistar jest obrońcą tytułu, co jeszcze bardziej podkreśla, że ten wyścig ewidentnie pasuje do jego stylu jazdy.

Bardziej zawiedziony, lecz także ambitny jest Philippe Gilbert. Kolarz BMC odnotował podczas Amstel Gold Race swój najgroszy wynik od lat, jednak nie można całkiem go krytykować za ten stan rzeczy. Belg próbował odjazdu podobnego jak w przypadku zwycięskich dla niego Mistrzostw Świata sprzed 3 lat, lecz tym razem rywale okazali się być mocniejsi. Nie umniejsza to jednak tego, że Gilbert będzie groźny także w środę i jego zwycięstwo nie będzie żadnym zaskoczeniem dla nikogo.

Podczas Amstel Gold Race doszło do jeszcze jednego istotnego wydarzenia. Pokazał się ze świetnej strony były mistrz świata – Rui Costa. Kolarz grupy Lampre Merida minimalnie przegrał walkę o podium, kończąc wyścig na 4 pozycji. Nie jest to co prawda faworyt tak pewny jak powyższa trójka, jednak kolarza Lampre – Merida nie sposób lekceważyć. W Amstel Gold Race nigdy dotąd nie przyjechał na tak wysokim miejscu, co z pewnością pobudziło apetyty Portugalczyka, które zostaną zaspokojone tylko poprzez zwycięstwo.

Nie można nie wspomnieć także o jednej bardzo ważnej postaci. Mowa tutaj o Joaquimie Rodriguezie, który wręcz uwielbia ścigać się na trasie La Fleche Wallonne. Nie dość, że okazał się najlepszy w tym wyścigu przed trzema laty to także przyczynił się znacząco do zwycięstwa Dani’ego Moreno, który święcił triumf rok później. Zakończył co prawda na 32 pozycji „Piwny Wyścig”, jednak to ściganie w Belgii i Luksemburgu bardziej mu odpowiada. Ostatnio „Purito” potwierdził odzyskanie dobrej formy zwyciężając w wielkim stylu w wyścigu Dookoła Kraju Basków.

Polacy:

Prócz Michała Kwiatkowskiego, który z pewnością powalczy o zwycięstwo podczas wyścigu, i którego będzie wspomagał Michał Gołaś, liderem swojej drużyny będzie Rafał Majka. Nie startował w Amstel Gold Race, jednak podobnie jak w przypadku Michała, to Ardeny są pierwszym celem tego sezonu i z pewnością Rafał nie przyjechał tutaj na wycieczkę. Miejmy nadzieje, że Rafałowi będzie kręciła noga, a co za tym idzie – osiągnie świetny wynik.

W Walońskiej Strzale nie zobaczymy niestety dziewiątego w Holandii Macieja Paterskiego. Grupa CCC Sprandi Polkowice nie otrzymała zaproszenia na wyścig, stąd były kolarz grupy Liquigas nie będzie mógł kontynuować ścigania w Ardenach.

Wyścig kobiet:

La Fleche Wallonne to nie tylko wyścig mężczyzn. Jest to także wyścig Pań, który gości od lat w cyklu Pucharu Świata będąc jedną z jego eliminacji. Historia imprezy nie sięga co prawda tak daleko, jak to ma miejsce w przypadku wyścigu mężczyzn, jednak fakt, iż jest rozgrywana nieprzerwanie od 1998 roku musi robić wrażenie i robi.

Największe triumfy podczas imprezy święcił nie kto inny, jak „Eddy Merckx w spódnicy”, czyli Marianne Vos. Holenderka triumfowała w imprezie pięciokrotnie (2007-09, 2011, 2013). Trzykrotnie imprezę wygrywała Nicole Cooke (2003, 2005-06). Obu jednak zabraknie w imprezie. Holenderka skupiła się w tym sezonie na kolarstwie górskim, Brytyjka natomiast zakończyła już karierę.

O kolejny triumf powinna powalczyć przede wszystkim mistrzyni świata godnie zastępująca w roli liderki Vos, czyli Pauline Ferrand – Prevot. Druga w niedawnym Trofeo Alfredo Binda Francuzka będzie musiała pokonać tak mocne rywalki jak m.in. Elissę Longo – Borghini, zwyciężczynie kobiecej „Flandryjskiej Piękności” oraz Lizzie Armistead, która pokonała Ferrand – Prevot na trasie wspomnianego włoskiego wyścigu.

walońska kobiety

Transmisję na żywo przeprowadzi od godziny 14:15 Eurosport.

 

Jacek Smyrak