Środowy etap Vuelta al Pais Vasco był pierwszym, który podzielił stawkę w klasyfikacji generalnej. Kilka sekund do czołowej trójki stracili Michał Kwiatkowski (Etixx – Quickstep) i Rafał Majka (Tinkoff – Saxo). Oto, co powiedzieli po trzecim etapie hiszpańskiej imprezy.

Michał Kwiatkowski:

To był typowy etap w Kraju Basków. Nie było łatwo, ale nadal jestem dobrze nastawiony. Bardzo ważny moment miał miejsce na szczycie ostatniego podjazdu. Jeśli utrzymałbym koło czołowej trójki, mógłbym dobrze zafiniszować, jednak mimo to jestem zadowolony z wyniku. Podjazd był bardzo sztywny, przez co ciężko było utrzymać się na rowerze, kiedy na szosie było tylu zawodników i kibiców. Wydaje mi się, że było sztywniej niż na Muur de Huy.Miałem założoną 32-zębową koronkę, a i tak było to za mało.

Przed nami najtrudniejsze etapy, które zadecydują o losach wyścigu. Jutro w końcówce trzeba będzie pokonać podjazd pod Arrate, a w piątek finisz będzie podobny do dzisiejszego, z tym że zabraknie zjazdu. Jestem bardzo zadowolony z pracy zespołu, który doskonale się mną opiekuje. Szkoda Tonego, który upadł na zjeździe. Na szczęście nic mu się nie stało. Patrząc na klasyki, jestem zadowolony ze swojej formy. Wszystko idzie w dobrym kierunku i oby tak było do końca.

Rafał Majka:

W końcu mnie puściło! Chciałbym podziękować chłopakom z grupy za znakomitą robotę wykonaną na etapie, a w szczególności Pawłowi Poljańskiemu. To właśnie on dokonał selekcji na przedostatnim podjeździe, a ja, dzięki temu, mogłem wykorzystać swoją dobrą nogę. Pomału wracam do formy, co znacznie mnie uspokoiło. Trzeba jednak pamiętać, że to dopiero początek sezonu.

Dawid Gruntkowski

Foto: Etixx-Quick Step