Paweł Bernas (ActiveJet Team) odpoczął po pierwszej wygranej w sezonie, w portugalskiej etapówce Volta ao Alentejo i podsumował ten start na swoim blogu:

Volta Alentejo jest moja! Pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. A wszystko to zasługa oczywiście moja ;), ale przede wszystkim świetnej współpracy całej ekipy Active Jet Team.

Co najlepsze, początek  wcale nie wskazywał na happy- end. Na pierwszym etapie miałem bardzo dużego pecha: złapałem gumę, szczęście w nieszczęściu w bezpiecznej strefie, niestety do mety dojechałem na bardzo odległej lokacie. Zły start teoretycznie nigdy nie jest dobrym prognostykiem, choć także wiele nie przekreśla.  „Etapówki” mają to do siebie, że o rozstrzygnięciu przesądza dyspozycja na każdym z przejechanych odcinków.  A do zaliczenia były jeszcze cztery,  czyli w sam raz na nadrobienie zaległości.

Każdy z nas z uporem szukał swoich szans. Mnie powiodło się na przedostatnim etapie, gdy chłopaki bez wyjątku pojechali czujnie i sprawnie, odgrywając ważne role.  Ostatni dzień ścigania ułożył się wręcz perfekcyjnie.  Przez całą trasę kontrolowaliśmy przebieg, ja jechałem z przodu w żółtej koszulce, a reszta teamu w ogóle nie dała odczuć, że moja pozycja na czele może być zagrożona.

Udało się. Wygrałem, nie dałem się dogonić, potwierdziłem formę z ostatnich tygodni. Marzec w skali 1-10 oceniam na 10.  Mój triumf to nic innego jak również efekt mrówczej pracy całej ekipy.  Na trasie rozumiemy się doskonale,  nie potrzebujemy do tego nawet słów.  Wiemy co robić i pewnie realizujemy założenia taktyczne. Oby tak dalej.

Co teraz? Po wyścigu trochę odpocząłem, potem wróciłem do treningów po 2-3 godziny dziennie, aby nie przeciążać organizmu. Wkrótce wracam na Majorkę, by przygotować się do Tour of Croatia, najważniejszego kwietniowego wyzwania, ponownie w towarzystwie zawodników z World Touru.

Źródło: www.activejet-team.com