Szef drużyny Etixx-Quick Step Patrick Lefevere udzielił wywiadu Sporzie po wyścigu Omloop Het Nieuwsblad. Ciekawego wywiadu, w którym chwali drużynę oraz krytykuje Iana Stannarda i Sepa Vanmarcke. 

Porażka boli, ale duma jest

– Ta porażka boli, to prawda. Ale nie mogę mieć pretensji do drużyny, jestem dumny, że dodaliśmy temu wyścigowi kolorytu. Byliśmy gotowi, ale wygrać było ciężko. Mając przez trzydzieści kilometrów Stannarda na kole każdy by był zdenerwowany. Być może chłopcy popełnili kilka błędów, ale i tak rozdawaliśmy karty, jako zespół pojechaliśmy wspaniale. 

Lider, który wiezie się na kole przez czterdzieści kilometrów?

– Stannard zrobił to, co musiał. Myślę jednak, że kolarz, który jest liderem w takiej drużynie, jak Sky musi włączyć się do pracy w ucieczce, która ma 40 sekund przewagi. Kolarz jego formatu, lider drużyny, nie może siedzieć na kole przez 40 kilometrów. 

Szkoda, że nie było więcej motocykli

– Vanmarcke najsilniejszym kolarzem? Obawiam się, że to nieprawda. Vanmarcke to najlepszy kolarz na brukach? Absolutnie. Ale dlaczego nie zniwelował straty? Gdyby między grupkami było więcej motocykli, pewnie zdołałby dojść – zakończył ironicznie.

Foto: Tim de Waele