Valverde Contador RodriguezTo, że trasa tegorocznego wyścigu Vuelta a Espana jest tak samo piękna, jak trudna, potwierdzają sami kolarze. Oddajmy głos Hiszpanom. 

Eusebio Unzue, szef Movistaru: W sumie będzie 5200 metrów wspinaczki, co daje więcej, niż w etapach alpejskich lub pirenejskich w Giro lub Tourze. Etapy są także krótsze, co czyni je jeszcze trudniejszymi, bo nie ma czasu na odpoczynek między podjazdami. Nie ma nawet metra płaskiego, ciągle jest góra i dół. W poprzednich latach trasa była zaplanowana tak, że najtrudniejsze etapy były w samej końcówce wyścigu, a te w środkowej fazie były taktyczne, gdzie można było stracić lub zyskać kilka sekund. W tej sytuacji trudno mi jest wskazać faworytów.

Alejandro Valverde (Movistar): Bardzo ładna trasa, zwłaszcza dla kibiców. Także mnie odpowiada, ale pewnie innym też będzie pasowała. Trzeba będzie bardzo uważać, żeby nie stracić czasu na pierwszych etapach kończących się na podjeździe. Ta trasa jest dobra zarówno dla górali, specjalistów od jazdy na czas i kolarzy atakujących, myślę, że powinna także pasować Joaquimowi Rodriguezowi.

Joaquim Rodriguez (Katusha): To naprawdę piękny wyścig, zresztą tak, jak poprzednie edycje. Skomplikowane, wymagające końcówki, które dodatkowo będą atrakcyjne dla kibiców. W takim wyścigu trzeba być w dobrej formie od początku do końca, w trakcie nie ma bowiem możliwości odpoczynku. Ostatni tydzień wydaje się być trochę łatwiejszy, ale będzie zmęczenie, więc właściwie i tak będzie trudny.

Nie można było ustalić trudniejszego etapu niż ten do Andorry. To będzie kluczowy, epicki etap i trudny dla tych, którzy wcześniej tam nie byli. Myślę, że to będzie historyczny etap, który zapisze się w historii Vuelty i światowego kolarstwa.

Foto: bettiniphoto.net

Marta Wiśniewska