Kolss BDC Team

Zapraszamy na rozmowę z Dariuszem Banaszkiem, który podjął decyzję o połączeniu BDC MarcPol z jedną z najsilniejszych ekip kontynentalnych – Kolss Cycling Team!

Darku, widzę że bez kolarstwa jednak nie możesz żyć. Powiedz coś więcej naszym czytelnikom o fuzji Kolss Cycling Team i BDC MarcPol.

Dlaczego nie mogę? Nigdy nie zerwałem, czy odszedłem od kolarstwa. Już w marcu na obozie zrobiłem odprawę i powiedziałem na niej prawie 20-osobowej grupie, że jak nie znajdziemy partnera na Pro Continental, to będziemy kończyć po sezonie ten projekt czyli BDC MarcPol. W lipcu rozpoczęliśmy rozmowy z bardzo dużą firma telekomunikacyjną, która z kolei jesienią dała nam do zrozumienia, że lepiej będzie im się rozmawiało ze Stowarzyszeniem, a nie z nazwą byłego teamu. Umowę z MarcPolem mieliśmy do końca sezonu. Projekt zakończyliśmy wspólnie pełnym sukcesem i podałem informację o jego zakończeniu.

Kolss to już inna historia, znam się dobrze z właścicielem i dyrekcją. Super nam się dogadywało przez tyle lat i w listopadzie zadzwonili do mnie, że chcą mnie odwiedzić w Warszawie. Tak się zaczęło. Okazało się, że jestem im bardzo potrzebny, tak jak oni potrzebni są nam.

Rozmowy trwały kilka tygodni, ale efekt końcowy Cię zapewne zadowala?

Nie zerwaliśmy rozmów póki co też z tą firmą telekomunikacyjną, ale uzgodniliśmy wspólnie z Kolą Skorenko [właściciel firmy Kolss – przyp. red.], że w razie co zmienimy nawet naszą nazwę Kolss BDC Team na inną. Zależy mi bardzo na rozwoju teamu i startach w poważnych imprezach. Udowodniłem to chyba przez ostatnie lata, że potrafię robić kolarstwo. I nie powinni się dziwić nasi fani i kibice, że chcemy i pragniemy zrobić coś większego. Praktycznie w Polsce już wszystko wygrałem, no prawie. Bardzo chciałbym w niedalekiej przyszłości pojechać nasz narodowy Tour. A sam tego nie zrobię, potrzebuję mocnego partnera chociażby takiego jakim jest Kolss. Ukraińcy mimo swoich wewnętrznych narodowych problemów, sportowo działają na tych samych falach co ja. Cieszę się, że jedziemy dalej!

Jakie macie plany startowe na ten rok?

Jeżeli chodzi o starty to kalendarz mamy identyczny jak w poprzednim sezonie, czyli jak na polskie warunki bardzo bogaty. Wyrobiliśmy sobie dobrą markę u organizatorów wyścigów UCI i praktycznie to co nas interesuje, to jedziemy. Wiadomo musi być mądrość ekonomiczna i startowa, bo nie sztuką jest pojechać mocny wyścig na początku lutego np. w Hiszpanii, a kolejny Kalisz-Konin po ponad dwóch miesiącach przerwy. W Polsce pojedziemy wszystkie wyścigi UCI i dodatkowo nasi polscy wyróżniający się zawodnicy będą startować w pierwszym składzie większe wyścigi, takie jak Tour de China. No i nie ukrywam, że Mistrzostwa Świata w drużynie są naszym priorytetem.

Możesz powiedzieć coś więcej o składzie?

W grupie Kolss BDC Team zakontraktowanych mamy w tej chwili szesnastu kolarzy. Jedenastu ukraińskich oraz pięciu polskich. W planie, do końca stycznia, chcemy jeszcze docelowo dobrać trzech Polaków, aby polskie imprezy obstawiać Polakami. Jednak nie oznacza to,  że np. na Grody nie przyjedzie Buts, Kostiuk czy Polivoda. Zależało będzie nam na punktach UCI, które będą też wykładnikiem do rejestracji Pro Continental na sezon 2016.

Czyli w 2016 zobaczymy ekipę w Tour de Pologne?

Bardzo bym chciał i zrobię wszystko aby tak było. Życie często weryfikuje plany i ambicje. W tym roku bardzo chcieliśmy utrzymać Kamila Gradka i Pawła Bernasa, a wtedy byłoby nam dużo łatwiej. Ale nic, walczymy i jedziemy dalej, bo mamy przecież wiele argumentów, aby tą grupę budować. Mamy świetnych sponsorów, którzy zapewniają nam auta, rowery, koła, odżywki, części czy ubiory. Mamy też mocny fundament, ale jednak szkoda trochę tego czasu bo myślałem, że już w 2015 będę przynajmniej „piętro” wyżej. Ale mam przekonanie, że jednak potrafimy to kolarstwo robić na wysokim poziomie, a przed nami respekt mają poważne grupy świata.

Rok 2014 był wyjątkowy dla polskiego kolarstwa, jednak nie łatwo jest o sponsorów, jak myślisz w czym jest problem?

No właśnie. Byliśmy przekonani, że po takim sezonie w wykonaniu Michała czy Rafała będzie nam dużo łatwiej. Myślę, że problem tkwi w mentalności Polaków. Bo jak można rozważać czy porównywać wyniki naszej wspomnianej dwójki, z wygraną jednego meczu polskich piłkarzy z Niemcami. Dla mnie to chore, ale decydenci sportowego marketingu myślą jednak inaczej. Ja jednak chciałbym przy okazji podziękować firmie MarcPol za tą dużą cegłę w budowie naszego teamu. Jestem jednak dobrej myśli i myślę, że potrzeba nam jeszcze troszkę czasu w utrwaleniu tej zdobyczy kolarskiej i za rok czy dwa będzie lepiej.

W Sobótce debiut w Polsce?

Oczywiście. Są to wiosenne mistrzostwa Polski i nasz Dyrektor Grzesiek Gronkiewicz będzie miał tam swój pierwszy egzamin tego roku. Ja koncentrował się bedę na wyścigach UCI i pewnie Grand Prix of Sochi będzie pierwszym moim sprawdzianem.

Kiedy pierwsze zgrupowanie nowej ekipy?

Ukraińska część grupy od drugiego stycznia do końca marca trenuje w Jałcie, a Polacy od 12.01, z małą przerwą do końca lutego, będą trenować w Calpe.

Grupa będzie miała oficjalną prezentację?

Jeżeli zrobimy prezentację to dzień przed wyścigiem Kalisz-Konin. Teraz w Polsce odchodzi się już od tego rodzaju promocji. Mam wrażenie, że tylko my podtrzymujemy tą fajną zresztą możliwość spotkania dziennikarzy, sponsorów i fanów kolarstwa. Dlaczego przed Kaliszem, bo właśnie wtedy przyjadą pierwszy raz do nas nasi bracia Ukraińcy i będzie to najlepszy moment logistyczny.

Samochody i autobus będą “przefarbowane”?

Nie, podstawowym kolorem będzie niebieski z mocnym akcentem zielonego. Jeżeli chodzi natomiast o naszą flotę szykujemy dla naszych kibiców niespodziankę, która zresztą wzmocni nasz wizerunek. Przy okazji pozdrawiamy portal naszosie.pl i życzymy wszystkiego naj w 2015 i żebyście mieli o czym pisać. Na naszych autach dalej z dumą będziemy wozić wasze logo.

Dziękuję, a my z przyjemnością będziemy o was pisać. „Połamania kół”!

Rozmawiał Marek Bala