Oleg TinkovJeden z najbardziej poczytnych brytyjskich dzienników opisał wizję kolarstwa Olega Tinkova podszytą rywalizacją z Teamem Sky. Można zaryzykować stwierdzenie, że na papierze ekipa Tinkoff-Saxo jest wielka, bo ma kolarskie gwiazdy i nietuzinkowego właściciela.

Wczoraj po południu Oleg Tinkov na swoim Twitterze opublikował zdjęcie z Placu Czerwonego w Moskwie, na którym pozuje m.in. z Alberto Contadorem, Peterem Saganem i Rafałem Majką. Dwa dni wcześniej pisał o nim „The Daily Telegraph”. Przed rozpoczęciem kolarskiego sezonu, to chyba właśnie o tym składzie mówi się najwięcej, a jedno pytanie nasuwa się samo: czy potencjał ukryty w wielkich kolarskich nazwiskach i charyzmatycznej postaci Tinkova, zostanie wykorzystany w bezpośredniej sportowej rywalizacji?

– Kocham ten sport, jestem jego pasjonatem. Niektórzy mówią, że za bardzo się chwalę , że przekraczam granice, albo że jestem zbyt pewny siebie, jednak ja się tym nie przejmuję. Chcę zmienić kolarstwo i właśnie to robię – oznajmia Tinkov na łamach „The Daily Telegraph”.

Rosjanin kontrowersyjnie scharakteryzował Sir Dave`a Brailsforda, szefa Teamu Sky. Nazwał go „hipokrytą”, „pustym człowiekiem” i „nie najlepszym dyrektorem sportowym”, ale jednocześnie ceni to, co do tej pory osiągnął. Określenie hipokryta odnosi się do promowanej przez Brailsforda i stosowanej w Sky polityki zero tolerancji dla osób, które w jakikolwiek sposób były związane z dopingiem (dotyczy to również dyrektorów sportowych i trenerów). Tinkov uważa, że jest to czysty marketing, a gdyby w Sky rzeczywiście chcieli wyeliminować osoby powiązane z dopingiem, to  musiałby zostać zwolniony każdy, kto przekroczył trzydziesty rok życia, bo według niego osoby w tym wieku były zamieszane w doping, bezpośrednio lub pośrednio.

W artykule nie zabrakło także odniesienia do słynnego już pomysłu Tinkova, aby Contador, Froome, Nibali i Quintana wystąpili w jednym sezonie w trzech wielkich tourach, za co dostaliby od niego milion euro. Tinkov chciałby, aby kolarze rywalizowali ze sobą na podobnych zasadach, jak tenisiści. – W tenisie są rakieta nr 1, nr 2 i nr 3, i ci zawodnicy spotykają się w jednym turnieju i walczą ze sobą. W kolarstwie też powinno być tak, aby najlepsi walczyli z najlepszymi – tłumaczy.

Tinkov, z pewnością zachęcony pozyskaniem kolarskich gwiazd, snuje także bardzo odważne plany na nadchodzący sezon. Od Petera Sagana w ciągu dwóch lat oczekuje wygranej w jakimś prestiżowym klasyku, nie wymaga od niego wygranej w Tour de France bądź zdobycia zielonej koszulki. Zaznacza, że może spróbować, ale nie musi. Najchętniej widziałby go na najwyższym stopniu podium w Mediolan-San Remo, Tour of Flanders lub Paryż-Roubaix. Chciałby także, aby pomagał Contadorowi w Wielkiej Pętli. Marzy mu się, aby we francuskim wielkim tourze „El Pistolero” założył żółtą koszulkę, Sagan zieloną, a Rafał Majka białą w czerwone grochy.

Oleg Tinkov kwestionuje pogląd, że Sky jest superdrużyną. Pyta: – Dlaczego? Bo dysponują największym budżetem? Przecież chociażby Astana ma większy. Poza tym my wszędzie jesteśmy silniejsi – przekonuje.

Budżet Sky w 2013 roku oszacowano na 22 miliony funtów. Budżet Tinkoff-Saxo jest nieznany, ale Tinkov twierdzi, że jest mniejszy. Poza tym dodaje: – Nie można zapominać, że to Yates wygrał dla nich Tour de France w 2012 roku [Sean Yates- wówczas dyrektor sportowy Sky w tym wyścigu, który wygrał Bradley Wiggins; w przyszłym sezonie po dwóch latach przerwy od pracy w zawodowym kolarstwie, będzie pracował w Tinkoff-Saxo – red.]. Kiedy od nich odszedł, Sky stała się dużo gorsza taktycznie, to była dla nich duża strata. Brailsford w samochodzie nie jest najlepszym dyrektorem.

Obie drużyny określiły już największe cele na 2015 rok. „Niebiańscy” chcą, aby Wiggins wygrał dla nich „Piekło Północy”, a Froome Tour de France. Z kolei Tinkoff-Saxo chce, aby Contador błyszczał w Giro i Tourze, a Sagan ma wygrać przynajmniej jeden z wspomnianych wyżej wyścigów klasycznych.

Foto: Tinkoff-Saxo

Marta Wiśniewska