bettiniphoto_0160146_1_full-760x484Prawie 6000 m.n.p.m., różnice temperatur sięgające pięćdziesięciu stopni Celsjusza i pięć dni wspinaczki – m.in. takie atrakcje czekają Rafała Majkę i kolegów podczas sześciodniowego obozu w Tanzanii. My szukamy odpowiedzi na pytanie czy doświadczenie tak ekstremalnych warunków tuż po sezonie jest dobre.  O opinię poprosiliśmy dr Paulinę Hebisz z katedry Fizjologii i Biochemii na AWF we Wrocławiu. 

Pomysłowy Bjarne

Wyprawa, w której weźmie udział osiemdziesiąt osób (będą to wszyscy kolarze, także ci nowo zatrudnieni, oraz cały sztab ekipy), rozpocznie się 1 listopada. Każdego dnia jej uczestnicy będą maszerować przez około 6-8 godzin, by, jeżeli pozwolą na to warunki atmosferyczne, 5 listopada dotrzeć na szczyt Kilimandżaro.

Oto co o całym przedsięwzięciu sądzi jego organizator i menedżer Tinkoff-Saxo Bjarne Riis: – Dostawałem wiele pytań od członków Tinkoff-Saxo czy będzie jakiś obóz, na którym będzie można zbudować ducha drużyny. Pomyślałem sobie o wyprawie na Kilimandżaro, dostałem zielone światło od Olega Tinkova  i zacząłem ją planować. To będzie ogromne wyzwanie dla każdego i już nie mogę się doczekać jak poradzimy sobie z takim rodzajem stresu, trudnymi warunkami i wspinaczką na taką wysokość. 

Podczas tego wyjazdu chcę zobaczyć grupę współpracujących ze sobą ludzi. Nie ukrywamy, że chcemy być najlepszą drużyną kolarską na świecie, a co taką ekipę definiuje? Punkty w rankingu UCI, liczba wygranych wyścigów, czy może coś więcej? – pyta retorycznie Riis.

Ekspedycja zdaniem eksperta

Doktor Paulina Hebisz potwierdza, że taka wyprawa będzie wymagała od jej uczestników dużego wysiłku i zmierzenia się z bardzo trudnymi warunkami. Nie kwestionuje także jej głównego celu, czyli zintegrowania zespołu.

– Wejście na szczyt Kilimandżaro, którego wysokość to 5 895 m n.p.m. jest dużym wyzwaniem dla organizmu, zwłaszcza gdy wchodzi się bez wcześniejszej aklimatyzacji. Wysokość powyżej 4000 m n.p.m. uznawana jest za ciężką hipoksję. Wraz ze wzrostem wysokości zmniejsza się ciśnienie, co wpływa na obniżenie prężności tlenu w powietrzu atmosferycznym, która może być nawet trzy razy mniejsza niż na poziomie morza. Wpływa to na obniżenie prężności tlenu w krwi tętniczej. W wyniku powyższych zmian, mniej tlenu trafia do pracujących komórek mięśniowych. Pomimo bieżących reakcji organizmu na hipoksję, przyspieszenia i pogłębienia oddechów, ilość tlenu potrzebna do wytworzenia energii może być nie wystarczająca, co w konsekwencji może prowadzić  do choroby wysokogórskiej.

Ponadto wraz ze wzrostem wysokości obniża się temperatura otoczenia. Wysiłek wykonywany przy niskiej temperaturze to kolejne obciążenie dla organizmu. Organizm uruchamia wówczas reakcje polegające na wytworzeniu większej ilości energii cieplnej (wzrost wydzielania hormonów ciepłotwórczych i nasilenie metabolizmu węglowodanów i tłuszczów). Aby wytworzyć odpowiednią ilość energii niezbędna jest odpowiednia ilość tlenu. W przeciwnym razie może dochodzić do hipotermii, powstaniu której dodatkowo mogą sprzyjać mocne wiatry, notowane na Kilimandżaro.

Podsumowując, dla zawodników grupy Tinkoff-Saxo będzie to z pewnością duże wyzwanie. Trudno sądzić, żeby celem wyprawy była poprawa poziomu wytrenowania. Samo przebywanie na tak dużej wysokości prawdopodobnie będzie krótkotrwałe i nie wywoła trwałych zmian w  wydolności. Dłuższy pobyt bez aklimatyzacji raczej nie jest możliwy ze względu na trudne warunki bytowe i zagrożenie chorobą wysokościową. Wspólny wysiłek w niesprzyjających warunkach może mieć znaczenie integracyjne dla grupy i nauczyć członków zespołu współpracy.

Kolarski Mercedes

Wokół drużyny Olega Tinkova toczy się ostatnio sporo dyskusji, a to między innymi przez niego samego. Ekscentryczny Rosjanin rzucił pomysł, by tzw. “wielka czwórka”, czyli Contador, Quintana, Froome i Nibali wystąpili w jednym sezonie w trzech wielkich tourach, za co mieliby dostać do podziału milion dolarów. Udział najlepszych kolarzy świata miałby uatrakcyjnić te wyścigi i podnieść jeszcze ich rangę. Tinkoff-Saxo jest także bardzo aktywna od początku okna transferowego. Dość wymienić, że ekipa zatrudniła Petera Sagana, Roberta Kiserlovskiego czy Ivana Basso. Dodając do tego grona obecny skład śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie ten skład będzie w przyszłym sezonie najmocniejszy, przynajmniej na papierze.

Alberto Contador i koledzy zajęli w rankingu UCI World Tour trzecie miejsce ustępując zwycięskiej drużynie Movistar i BMC Racing Team. Najwyżej sklasyfikowanym kolarzem w zestawieniu indywidualnym jest właśnie “El Pistolero”, który przegrał tylko ze swoim rodakiem Alejandro Valverde.

Oby ten Mercedes nie popsuł się na Kilimandżaro. Powodzenia!

Foto: Tinkoff-Saxo

Marta Wiśniewska