Phillipe GilbertPhilippe Gilbert, tak naprawdę był jedynym zawodnikiem, który próbował gonić pędzącego po złoto mistrzostw świata Michała Kwiatkowskiego. Belg jest rozczarowany postawą swoich innych rywali.

Kolarz BMC Racing na ostatnich pięciu kilometrach, jako jedyny pracował w kilkuosobowej grupce pościgowej, która jechała bezpośrednio za Polakiem. W tym gronie był także Greg van Avermaet. Gilbert pracował na rodaka i klubowego kolegę z nadzieją, że ten zdoła skutecznie zafiniszować.

Kiedy zobaczyłem Van Avermaeta to długo się nie zastanawiałem. Pojechałem na niego i goniłem Kwiatkowskiego, żeby Greg mógł powalczyć na sprincie, bo jest szybszy ode mnie. Nie wahałem się i dałem z siebie wszystko. Nie rozumiem taktyki zawodników, którzy byli z nami, np Gallopin. Nie tylko on, choć teraz nie pamiętam kto tam jeszcze dokładnie był. Wszystko działo się tak szybko”, mówił na mecie Mistrz Świata z 2012 roku.

“Ten wyścig to coś innego niż klasyki. Tu podium lub piąte miejsce nie jest przyzwoitym miejscem jak tam. Tu liczy się tylko zwycięstwo. Nie rozumiem dlaczego inni zawodnicy kalkulują i celują  w drugie miejsce”. dodał.

“Na początku, byliśmy wszyscy zaskoczeni jazdą Polaków. Zastanawialiśmy się, dlaczego objęli prowadzenie tak wcześnie. Spośród dziewięciu w ich reprezentacji, czterech lub pięciu to kolarze z ekip kontynentalnych, więc nie sądziliśmy, że pociągną tak długo. Kwiatkowski gdy zaatakował, cały czas był w zasięgu mojego wzroku, ale nie byłem w stanie go dogonić. Był dziś zbyt silny”. zakończył Gilbert.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej Gucwa