Adam ProboszW niedzielę 14. września nie usłyszymy Adama Probosza na antenie Eurosportu. Usłyszymy i zobaczymy go w Rybniku!

Polacy ostatnio przeżywali emocje związane z sukcesami Rafała Majki. Jak Twoim zdaniem przełożyć się to może na rozwój kolarstwa w Polsce?

Mam nadzieję, że ta dyscyplina odzyska w końcu swoje miejsce w sercach polskich kibiców. Wychowałem się w czasach wielkiej popularności kolarstwa, co roku w maju wszyscy żyliśmy Wyścigiem Pokoju i sukcesami naszych zawodników. Miałem szczęście, bo dzięki moim starszym braciom i trenerowi Józefowi Gawliczkowi wiedziałem już wtedy, że są na świecie takie imprezy jak Tour de France, Giro czy wielkie klasyki. Marzyłem, by kiedyś je zobaczyć. To się udało, ale przez wiele godzin spędzonych w studiu przez ostatnie 14 lat czekałem na moment, kiedy będę mógł komentować zwycięstwa Polaków. Nie miałem wątpliwości, że taki czas nadejdzie i wreszcie się doczekałem. Rafał Majka i Michał Kwiatkowski zapisują piękną kartę w historii polskiego kolarstwa szosowego. Sukcesy odnoszą także między innymi Maciej Bodnar czy Przemysław Niemiec, a w kolejce czekają następni.

Czy warto stawiać na kolarstwo? Niektórzy mówią, że to ciężki i drogi sport. Dlatego nie nadaje się dla wszystkich.

Z pewnością warto! Nie zgadzam się z twierdzeniem, że to nie jest sport dla każdego. Właściwie wszyscy w którymś momencie życia wsiadamy na rower i tylko od rozwoju klubów i właściwego szkolenia zależy czy przełoży się to na uprawianie sportu na poważnie. Fenomen maratonów rowerowych, w których startuje wiele tysięcy osób, pokazuje potencjał rozwoju kolarstwa. Jak w każdej dyscyplinie potrzeba nam sukcesów i jestem przekonany, że ostatnie wyczyny naszych zawodników sprawią, że dzieciaki będą chciały pójść w ich ślady.

Dlaczego sam nie zostałeś kolarzem?

Tak się jakoś złożyło, od wczesnego dzieciństwa interesowałem się tą dyscypliną, ale moje życie potoczyło się inaczej. Kolarstwo było jednak zawsze dla mnie ważne i to się nie zmieniło.

Twoja miłość do dwóch kółek pozostała. Jesteś komentatorem EUROSPORTu.

Tak, spędziłem już w studiu wiele czasu i muszę powiedzieć, że przez te wszystkie lata nie pamiętam dnia, kiedy na myśl o wyjściu do pracy pomyślałbym: nie chce mi się. Lubię to, co robię, to moja pasja i niech tak zostanie jak najdłużej.

Podczas Tour de Rybnik będziesz spikerem. Jakbyś miał przekonać rybniczan dlaczego warto przyjść pokibicować to co byś im powiedział?

Kolarstwo jest specyficzną i nie zawsze łatwą w odbiorze dyscypliną. Kibiców trzeba nie tylko zachęcać do pojawienia się przy trasie, ale przede wszystkim edukować, tłumaczyć na czym to wszystko polega. W przypadku takich wyścigów jak w Rybniku sprawa jest prostsza, to nie jest wyścig wieloetapowy z taktyką, liderami na poszczególne klasyfikacje, tutaj nie ma czasu na ustalanie skomplikowanych strategii, trzeba od początku jechać mocno. Tour de Rybnik rozwija się z roku na rok i obserwując to, co dzieje się przy trasie widzę, że także wśród kibiców cieszy się coraz większym zainteresowaniem. No bo czyż jest lepsza dyscyplina dla kibiców? Nie potrzeba biletów, wejściówek, akredytacji, wystarczy wyjść z domu i stanąć przy szosie. A że kolarstwo to dyscyplina wyjątkowo widowiskowa chyba nie trzeba nikogo przekonywać.

Obserwujesz Tour de Rybnik od kilku lat. Jak ocenisz chociażby ostatnią edycję rybnickiego święta rowerów?

Obserwuję z zainteresowaniem z dwóch powodów. Po pierwsze zależy mi na rozwoju kolarstwa w Polsce i kibicuję każdej imprezie, która się do tego rozwoju przyczynia. Po drugie, w tym przypadku chyba nawet ważniejsze, czuję się szczególnie związany z Rybnikiem. Przecież wychowałem się w Żorach i w Rybniku bywałem bardzo często. To tutaj, u trenera Józefa Gawliczka jeździli na rowerach obaj moi starsi bracia. Pamiętam czasy wielkiego kolarstwa na Śląsku i mam nadzieję, że dzięki takim imprezom jak Tour de Rybnik ta część Polski znów stanie się kolarską potęgą.
Do zobaczenia w Rybniku!

Przypomnijmy, że Adam wraz z Włodzimierzem Reznerem (Polskie Radio)poprowadzą tegoroczną edycję Tour de Rybnik.

Więcej szczegółów o wyścigu > tutaj

Źródło: www.tourderybnik.pl