evansCadel Evans i jego koledzy z BMC Racing w kolaboracji z ekipą Orica GreenEdge, dyktując mocne tempo po kraksie przed podjazdem na Monte Cassino, wypracowali Australijczykowi sporą przewagę przed najtrudniejszymi etapami Giro d`Italia.

Evans po dzisiejszych dramatycznych wydarzeniach, nadrobił blisko minutę nad swoimi największymi rywalami w walce o klasyfikację generalną, czyli m.in nad Rigoberto Uranem (Omega Pharma – Quick Step) oraz Rafałem Majką (Tinkoff-Saxo). Były zwycięzca Tour de France na ostatnim kilometrze dyktował bardzo mocne tempo w czołówce, która powstała na skutek kraksy tuż przed finałowym podjazdem szóstego odcinka Giro d`Italia. Doświadczony zawodnik nie myślał o etapowym triumfie. Jego celem było zyskanie jak największego zapasu sekund przed górskimi etapami Rosa Corsa.

“Słyszałem już polemikę na temat dzisiejszych wydarzeń, ale co możemy zrobić? Oni byli z przodu i byli we właściwym miejscu o właściwym czasie”, powiedział Valerio Piva – dyrektor sportowy BMC Racing. “Ryzyko jest częścią wyścigu. Przykro mi z powodu zawodników, którzy polegli w kraksie, ale nie byliśmy jedynymi, którzy jechali dalej. Było też kilku zawodników z Orici, którzy chcieli utrzymać różową koszulkę i wygrać etap. Przepraszam, ale w takich momentach nie wiele można zrobić. Joaquim Rodriguez już nie jedzie dalej, Uran upadł – podobnie jak wielu innych liderów. Przypominam jednak, że to jest wyścig i nie można tego przewidzieć”, dodał.

Piva przyznaje, że spośród jego kolarzy na asfalcie znaleźli się Samuel Sanchez, Yannick Eijssen i Ben Hermans. Szczęśliwcami, którzy zostali w pierwszej grupce byli: Evans, Daniel Oss i Steve Morabito. “Po kraksie zapanował straszny chaos. Dopiero po chwili zobaczyliśmy, że w czołówce jest trójka naszych zawodników”.

Lider BMC-Racing – Cadel Evans, po dzisiejszych wydarzeniach zajmuje 2 miejsce w klasyfikacji generalnej i z minutową przewagą, jest najwyżej sklasyfikowanym kolarzem, który może wygrać Giro d`Italia.

“Cadel zyskał przywilej, którego teraz będzie musiał się bronić. Czasem nawet łatwiej się bronić, niż atakować. Tak jak myślałem od początku wyścigu, że trzeba zyskać przewagę tam, gdzie wydaje się to nie możliwe. Na najcięższych etapach będziemy próbowali rozstrzygnąć wyścig na swoją korzyść. Jest też czasówka, która powinna bardzo odpowiadać Evansowi”, zakończył.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej Gucwa