hornerChris Horner z drużyny Radioshack-Leopard został dziś pierwszym Amerykaninem, który zwyciężył w wyścigu Vuelta a Espana. Jest on także najstarszym kolarzem, który wygrał hiszpański Grand Tour. Oto, co mówił po zakończeniu rywalizacji. 

– Uwielbiam tę trasę. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem profile etapów wiedziałem, że jest to dla mnie idealny wyścig –  opowiadał dziś w Madrycie Horner.

Chris Horner wygrywając ostatni z Wielkich Tourów został jednocześnie najstarszym zwycięzcą Wyścigu Dookoła Hiszpanii. – Jestem profesjonalnym kolarzem od prawie dwudziestu lat i przez ten cały czas ciężko pracowałem. Wielki Tour jest celem dla każdego kolarza, bo pokazuje jak jesteś dobry. Wspomnienia z Vuelty pozostaną ze mną na zawsze, a ludzie, którzy tworzyli naszą drużynę są fantastyczni. Moja rodzina oglądała ten wyścig w domu. Moje córki mają 16 i 14 lat, a syn 11. To wystarczający wiek, aby dzieci mogły docenić, czego dokonał ich tata. Myślę, że kiedy wrócę do domu, będzie to naszym głównym tematem do rozmów – mówił Horner.

Amerykanin podkreślał także trudy rywalizacji. – Na podjeździe pod L`Angliru widać było ile wysiłku wkładał Nibali w to, aby wygrać ten wyścig. Dla mnie to nie był spacer po parku. Jest to prawdopodobnie najtrudniejsza wygrana w mojej karierze i prawdopodobnie najtrudniejszy wyścig w jakim startowałem – oświadczył.

Na zakończenie Horner opowiadał o pasji do kolarstwa. – W każdym sezonie byłem zmotywowany do tego, aby być możliwie najlepszym. Podczas mojej kariery doświadczyłem wielu wspaniałych momentów. Każda wygrana była ważna, ale dziś jest specjalny dzień. Myślę, że kibice kolarstwa docenią ten wyścig. Bardzo trudno jest wygrać z tyloma wspaniałymi kolarzami i mieć tyle szczęścia, aby przejechać cały wyścig w dobrym zdrowiu i bez żadnej kraksy. Te wszystkie czynniki sprawiły, że mogę wrócić do domu jako triumfator Vuelta a Espana – zakończył szczęśliwy Horner.

Foto: Radioshack-Leopard

Marta Wiśniewska

guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Tomek
Tomek

Brawo,wielkie brawa dla Chrisa.Jest On dowodem na to że sport jest nieprzewidywalny,przez co piękny i nie trzeba w wieku 30 lat iść na sportową emeryturę.Wielki szacunek dla takich ludzi którzy mimo „zaawansowanego” wieku jak na sportowca ciągle wierzą w swoją siłę,w swój talent i walczą a nie tylko są aby być.

Bo
Bo

@Tomek – medycyna potrafi czynić cuda 🙂
Co oczywiście nie zmienia faktu, że dla mnie to najlepszy tour od kilku lat 🙂 W TdF’ie wieje nudą :/

kserkses
kserkses

Tomek, powiem Ci tak…fantasta z Ciebie…

Bo
Bo

Podobno w 2012 roku dopadła go ciężka choroba płuc…Czyli tak jak już wcześniej wspominałem. I nie mówcie mi, że to tylko zbieg okoliczności, że prawie każdy kolarz, który nagle wyskakuje znikąd, miał w przeszłości jakieś „poważne dolegliwości” dzięki którym można było stosować środki zwiększające wydolność..