Robert RadoszRobert Radosz był jednym z głównych aktorów wyścigu Cyklo Gdynia. Zawodnik BDC MarcPol jako jedyny zdołał zabrać się w odjazd z Michałem Gołasiem i Michałem Kwiatkowskim, a tego drugiego pokonał na finiszu w walce o drugie miejsce.

Od samego startu wyścigu zawodowców tempo było imponujące. Nad Skwerem Kościuszki unosił się jedynie kurz rozpędzonego do ponad 60km/h peletonu, który trzykrotnie mijał linię startu i mety rywalizując o koszulkę najaktywniejszego kolarza. Gdy zawodnicy wyjechali  Gdyni od razu rozpoczął się podjazd i selekcja. Po kilku atakach na czele znalazł się Michał Gołaś, późniejszy triumfator oraz Robert Radosz.

Odjazd mój i Gołego powstał po kontrze Kwiatka, kiedy to on próbował rozerwać czołową grupę na bocznym wietrze. Przez chwilę nawet udało nam się oderwać we trójkę od reszty zawodników, ale to ja i Goły postanowiliśmy kontynuować tę akcję. Przez pewien moment mieliśmy nawet około 30 sekund przewagi nad pozostałymi zawodnikami, czułem jednak, że Goły nie idzie na 100 %, nie chciał, aby przewaga nasza była zbyt duża, aby Kwiatek mógł do nas przeskoczyć. Po kilku kilometrach, przeskoczył do nas Adrian Kurek, jednak nie zagościł zbyt długo, dosłownie za chwilę był już Kwiatek, który od razu dał bardzo mocną zmianę. Kurek był zbyt zmęczony przeskokiem do nas i nie wytrzymał tempa – powiedział Robert Radosz.

Zawodnik BDC MarcPol nie krył po wyścigu, że w odjeździe jechało mu się wyśmienicie: –Współpraca układała się świetnie, można powiedzieć, że to była przyjemność z jazdy. Równe, bardzo mocne zmiany bez szarpania. Po tym jak osiągnęliśmy około minuty przewagi i widząc jak szybko jedziemy wiedziałem, że nikt nie jest wstanie nas dzisiaj dogonić, co potwierdzało się w kolejnych pomiarach czasowych. Oczywiście Kwiatek i Goły to zawodnicy, którzy na co dzień ścigają się z najlepszymi na świecie i to było widoczne i dało się odczuć. Tego dnia byłem jednak w świetnej dyspozycji i chyba za dużo nie odstawałem od swoich kolegów z odjazdu.

Gdy na Skwer Kościuszki jako pierwszy wjechał Michał Gołaś, wszyscy spodziewali się, że na drugim miejscu dojedzie mistrz Polski Michał Kwiatkowski, czym przypieczętują podwójny sukces. Stało się jednak inaczej i tym razem młodość przegrała z doświadczeniem.

Finisz z Kwiatkiem, nie należał do łatwych obawiałem się go i brałem pod uwagę to, że mogę przegrać. Jednak wiedziałem, że kiedy jestem w wybornej formie potrafię zafiniszować z najszybszymi. Po tym jak odjechał od nas Goły, ja musiałem już sam pracować, a Kwiatek jechał bez zmian i czekał już tylko na finisz. Sytuacja była o tyle komfortowa, że mieliśmy dużą przewagę czasową nad grupą pościgową i mogłem jechać spokojnie zachowując więcej sił na finisz. Na około 3 kilometry do mety zaatakował Kwiatek próbując mi uciec jednak udało mi się go dogonić na kilometr do mety i wymusić aby to on prowadził do ostatniego zakrętu. Po wyjściu na ostatnią prostą rozpoczęliśmy finisz i wygrałem dosłownie o gumę – dodał popularny Dexter.

Informacja prasowa

guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
a
a

Graty Robert !

PAWEŁ
PAWEŁ

Super, extra, zajebiście. Gratulacje. Zawsze dopingowałem Radoszowi i mam wiele uznania za to jakim jest zawodnikiem. W Gdyni wyścig ułożył się dla niego dobrze ,ale jeszcze lepiej dla Gołego i Kwiatka. Zabierając Dextera wiedzieli że BDC ganiać nie będzie, a CCC miało słaby skład żeby nawet próbować. Reszta była już pozamiatana. Brawo za jasność umysłu i wyczucie tej akcji. Generalnie rzecz biorąc pokazał że stary lis zęby ma jeszcze ostre. Mam tylko jedną prośbę na MŚ niech jadą młodzi. Starzy swoje szanse mieli już w poprzednich latach. POZDRAWIAM.