Tomasz MarczyńskiGdyby nie kontuzja, to dziś z pewnością kibicowalibyśmy Tomaszowi Marczyńskiemu (Vacansoleil-DCM) podczas górskiego etapu Tour de France. Są jednak dobre wieści, bowiem Polak dochodzi do zdrowia.

Kłopoty Marczyńskiego rozpoczęły się w ubiegłym roku po kraksie na Giro d`Italia. W tym roku, przed Tour de France problemy się odnowiły. – Byłem skoncentrowany na tegorocznym Tourze. Ale po Tirreno-Adriatico miałem operację torbieli w dokładnie tym samym miejscu co w zeszłym roku. Niestety, potem potrzebna była ponowna operacja, gdyż w ranie powstał krwiak, który skomplikował tę kontuzję – opowiada o swoich problemach Tomek.

Sytuacja Marczyńskiego wyglądała podobnie jak w zeszłym roku, gdyż około miesiąca nie mógł w ogóle jeździć na rowerze. Miał wrócić na Tour of California, ale niestety również nie mógł. – Problemy wróciły i nie mogłem wystartować w wyścigu. To samo było z Tour de Suisse. Nie mogłem normalnie siedzieć na siodełku, gdyż ból był zbyt dokuczliwy, a na dodatek dołączyły się problemy z tarczycą, z którą nigdy wcześniej nie miałem problemu. Lekarze powiedzieli mi, że powodem tych kłopotów był najprawdopodobniej stres związany z niemożnością jazdy na rowerze – opisuje swoją sytuację.

Obecnie, Tomasz Marczyński przebywa na obozie treningowym we Włoszech i ma nadzieję na lepszą drugą część sezonu. Ma zamiar wystartować w Tour de Pologne, ale przede wszystkim chciałby powalczyć w Vuelta a Espana.

Foto: Artur Machnik, Naszosie.pl

Marta Wiśniewska