seeldraeyersDla Kevina Seeldraeyersa (Astana) wczorajsze etapowe zwycięstwo w Tour of Austria było pierwszym od 2009 roku, kiedy wygrał belgijski wyścig Deurne. Teraz Belg zapowiada, że z całych sił będzie walczył o utrzymanie koszulki lidera klasyfikacji generalnej.

Kevin Seeldraeyers (Astana) nie jest postacią anonimową w zawodowym peletonie. Zwłaszcza rok 2009 był dla niego bardzo udany, gdy będąc kolarzem ekipy Quick Step zajął 7 miejsce w generalce Paryż – Nicea, jednocześnie wygrywając klasyfikację młodzieżową. W tym samym roku Belg zanotował jeszcze większy sukces, wygrywając białą koszulkę w Giro d’Italia (13 miejsce w GC). Nazywany kolejną nadzieją belgijskiego kolarstwa niestety przez następne sezony spuścił z tonu.

Ten sezon dla Kevina także nie zaczął się jakoś specjalnie, ale już postawa na Presidential Cycling Tour of Turkey mogła się podobać jego kibicom. Na ciężkim etapie do Elmali musiał uznać wyższość tylko Natnaela Berhane (Europcar), a cały wyścig ukończył na 11. pozycji. Wczoraj na etapie Tour of Austria Kevin zdecydował się na atak na 1500 metrów przed metą i wreszcie mógł na mecie unieść ręce w geście triumfu.

“Jadąc w tej małej grupce rozejrzałem się wokół i zdecydowałem się zaatakować. Wiedziałem, że to jest ten czas o którym się mówi: Teraz albo nigdy. Na szczęście to był mój dzień i wreszcie dopiąłem swego. Dzisiejszy etap będzie jeszcze cięższy, ale będę walczył z całych sił. Chcę utrzymać koszulkę lidera do końca wyścigu.” mówił Kevin Seeldraeyers.

Dobrej myśli jest także dyrektor sportowy Astany, Alexandr Shefer: “Kevin jadąc w tej czwórce, mógł się trochę oszczędzać. Jego atak nastąpił w bardzo dobrym momencie i udało mu się zgubić wszystkich rywali. To wielki dzień dla całego zespołu i teraz musimy dołożyć wszelkich starań, aby dowieźć koszulkę do Wiednia.”

 

Foto:bettiniphoto.net

Arek Waluga