TOmasz JarońskiŻółta koszulka – I bądź tu człowieku mądry i przyznaj na przykład jedną koszulkę lidera za ostatnie dwa tygodnie… Pozytywnych bohaterów aż nadto. No, przynajmniej kilku zasłużyło na naszą skromną premię. Dam sobie jednak spokój z zagranicznymi asami, bo tak w sumie, to Vincenzo Nibali czy Mark Cavendish wykonali plan. Wygrali, to co mieli wygrać i zdobyli wcześniej przydzielone im skalpy i koszulki. Polacy, Rafał Majka i Przemysław Niemiec zrobili, przynajmniej z naszego punktu widzenia, więcej niż od nich oczekiwaliśmy. Miejsca w „10” przed startem były marzeniem, są dwa. Pobicie rekordu Jaskuły planem maksimum, zrobione i to z nawiązką. To był najlepszy wielki tour w wykonaniu Polaków. Dam moje wyróżnienie, czyli „żółty koszul” Przemkowi Niemcowi. Miał bardzo trudne zadanie. Dwa w jednym. Patrzeć na Scarponiego i jednocześnie na metę. Zrobił to kapitalnie i chwała mu za to. W natłoku włoskich wydarzeń nie zapominam też o innych, są więc wyróżnienia dla Matusza Taciaka, Grzegorza Stępniaka za Karkonosze oraz dla Marcina Białobłockiego za wygranie An Post Ras!

Czarna koszulka – Nie dam czarnej koszulki pogodzie, która towarzyszyła kolarzom podczas Giro d’Italia, bo wiadomo, że to siła wyższa decyduje czy akurat musi padać deszcz, a co gorsza śnieg na włoskich przełęczach. Organizatorzy w tej trudnej sytuacji i tak spięli się jak mogli wyznaczając plany B, C itd. Przynajmniej kolarze ich chwalą, bo kibice mają nieco inne zdanie, zwłaszcza ci na miejscu. Ich zdaniem Giro odbywa się za wcześnie, stąd pogodowe problemy. Na pewno wielki minus należy się oficjalnej stronie internetowej „La Gazzetta dello Sport”. Nieczytelna, przerost formy nad treścią, mało informacji z kulis wyścigu, kiepska tekstówka „live”. W sumie nic pozytywnego i do głębokiej poprawy.

Tomasz Jaroński