Sylwester SzmydRomandia nawet jeśli jest jednym z moich ulubionych wyścigów to jeżdżę go w kratkę. Nie ukrywam, że często wpływa na to ułożenie trasy albo pogoda.

Na trzecim etapie mały upadek w końcówce był do uniknięcia, ale jak idzie ciężko to wiadomo, że i koncentracje się traci szybciej.
Sobotni etap pominę, nie poszło jak powinno z wielu powodów,  ale odpuszczę sobie gdybanie. Wszyscy mieliśmy takie same warunki i to może jest najsprawiedliwsze w kolarstwie.

W sobotę startuję w małym wyścigu Vuelta Madrid z metą pod górę. Od poniedziałku będę już na wysokości w Sierra Nevada aż do Dauphine Libere.

Źródło: www.sylwesterszmyd.pl

Poprzedni artykułUCI WorldTour: Cancellara nadal liderem, spory awans Froome’a i Spilaka
Następny artykułEufemiano Fuentes skazany na rok więzienia
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Marcin
Marcin

„Sobotni etap pominę” uwielbiam ten pełen szacunku do kibica dystans do własnej osoby Pana Szmyda. Pewnie mi to znowu skasujecie, ale powtórzę: te wpisy na blogu są tragiczne. Co szkodzi napisać co poszło nie tak? Przecież tego oczekuje się od kogoś, kto jest w samym środku zawodowego peletonu. Wyłożenia kawy na ławę. Może ktoś by to jednak Panu Szmydowi podpowiedział, bo wygląda na to, że chłop może i kręci (jak pisze: ciężko), ale kompletnie nie wie po co się siada do klawiatury komputera.