Sylwester SzmydRomandia nawet jeśli jest jednym z moich ulubionych wyścigów to jeżdżę go w kratkę. Nie ukrywam, że często wpływa na to ułożenie trasy albo pogoda.

Na trzecim etapie mały upadek w końcówce był do uniknięcia, ale jak idzie ciężko to wiadomo, że i koncentracje się traci szybciej.
Sobotni etap pominę, nie poszło jak powinno z wielu powodów,  ale odpuszczę sobie gdybanie. Wszyscy mieliśmy takie same warunki i to może jest najsprawiedliwsze w kolarstwie.

W sobotę startuję w małym wyścigu Vuelta Madrid z metą pod górę. Od poniedziałku będę już na wysokości w Sierra Nevada aż do Dauphine Libere.

Źródło: www.sylwesterszmyd.pl