Patryk KrzywdaPatryk Krzywda na co dzień reprezentujący barwy KTK Kalisz, specjalnie dla czytelników naszosie.pl, podsumowuje wygrany dziś wyścig o Puchar Prezydenta Grudziądza.

Etap Ia

Pierwszy półetap to drużynowa jazda na czas. Do startu przystąpiliśmy z pozytywnym nastawieniem. Na trasie każdy z teamu dał z siebie wszystko. Czuliśmy, że jedziemy na dobry wynik. Po przekroczeniu linii mety zajmowaliśmy pierwsze miejsce i tak zostało już do końca.

Etap Ib

Do drugiego półetapu przystąpiłem w koszulce lidera. Różnice po drużynówce nie były wielkie więc wyścig dopiero się zaczął. Zabrałem się w główny odjazd wyścigu, zająłem na jedynej premii tego dnia 3 miejsce. Po premii współpraca w ucieczce się już nie układała, więc po niedługim czasie wszyscy już jechali razem. Potem razem z drużyna chcieliśmy aby etap skończył się finiszem z peletonu, ponieważ mieliśmy w swoich szeregach pretendenta do zwycięstwa z finiszu. Wszystko poszło po naszej myśli, wygrał Tobiasz Lis.

II etap

Drugi etap to jazda przy dość silnym wietrze, ekipy zagraniczne atakowały, podejmowały próby rantowania. Na jednym z takich rantów jadący przed Tobiaszem Pawlakiem zawodnik wywrócił się, Tobiasz także leżał, mnie jakoś udało się uniknąć kraksy, lecz wytraciłem prędkość prawie do zera i kiedy nawet nie zdążyłem się obejrzeć, a przede mną były trzy grupy liczące po kilku zawodników. Przez kilkanaście kilometrów grupy „wisiały” pomiędzy sobą w granicach kilkudziesięciu sekund. Na szczęście po drugiej premii to wszystko się „zjechało”.

Kiedy byliśmy coraz bliżej finiszu podjęliśmy decyzje aby rozprowadzić Tobiasza Pawlaka. Nasza praca nie poszła na marne, wygraliśmy kolejny etap, ja byłem siódmy. Na etapie zgarnęliśmy wszystkie premie. Do trzeciego etapu przystąpiłem w koszulce aktywnego, zaś Tobiasz w koszulce lidera.

III etap

Na trzecim etapie mieliśmy kontrolować sytuację, lecz zbagatelizowaliśmy pewien odjazd, wszystko zaczęło wymykać się spod kontroli. Na tym etapie znajdowały się dwie króciutkie ,,fałdy” jednak i tam dochodziło do podziałów grupy. Po trzeciej rundzie właśnie po jednym z tych wzniesień oderwałem się od peletonu z Duńczykiem, Kazachem i Białorusinem. Już powoli traciłem nadzieję, że dojdziemy ten odjazd przed nami , bo jechało tam 8 zawodników z przewagą wynoszącą 1min 20s, nazwałbym ten atak takim atakiem bezradności i rozpaczy, ponieważ wiedziałem, że będzie ciężko tego dnia, aby utrzymać koszulkę lidera w drużynie. Głównie po mocnej współpracy z Duńczykiem i Kazachem doszliśmy uciekająca grupę. Chwile potem byłem 2 na 3 lotnej premii, po czym wjechaliśmy na ostatnią finałową rundę.

Głównie chodziło mi o to aby żaden z tych zawodników nie przyjechał w jakimś odstępie czasowym, tylko żebym przyjechał w ich towarzystwie. Co do finiszu popełniłem drobny błąd, nie podjąłem ryzyka, nie zaatakowałem pierwszy i to poskutkowało ósmym miejscem na etapie.

Ale ważne ze koszulka lidera została w zespole. Po tym etapie byłem też dalej liderem w klasyfikacji aktywnego.

IV etap

Dzisiejszy, niedzielny odcinek to kontrola, kontrola i jeszcze raz kontrola… Wyciągnęliśmy wnioski z dnia wczorajszego i likwidowaliśmy każdy odjazd w zarodku, chcieliśmy aby do mety dojechał cały peleton. Po drodze zgarnąłem jedną premię, na drugiej byłem drugi. To dodało nam jeszcze więcej pewności siebie i pełni determinacji i wiary podążaliśmy w kierunku mety. Chodziło nam o to abym bez żadnej straty ukończył ten etap. Tak też się stało.

Podsumowanie

Koszulka lidera od początku do końca była w naszej drużynie, pokazaliśmy się z dobrej strony. Wygrane trzy etapy, wygrana klasyfikacja generalna i aktywnego przeze mnie. Trzecie miejsce Tobiasza Pawlaka w klasyfikacji punktowej i SMS Świdnica w klasyfikacji drużynowej, więc wyścig bardzo udany.

To mój największy sukces w karierze szosowej. W zeszłym roku byłem mistrzem Polski w jeździe drużynowej i parami na czas, lecz to jest zdecydowanie dla mnie cenniejszy sukces bo wywalczony indywidualnie.

Dziękuję całej drużynie SMS Świdnica, mojej drużynie którą reprezentuje na co dzień , czyli KTK Kalisz. Sam nie osiągnąłbym takiego sukcesu. Dziękuję trenerom: Waldemarowi Cebuli,  Krzysztofowi Brzeźnemu i Krzysztofowi Dąbrowskiemu.

Mój cel na ten sezon – bardzo chciałbym się pokazać z jak najlepszej strony na Mistrzostwach Polski w Sobótce zarówno na czas jak i ze startu wspólnego.

Gratulujemy! Życzymy dalszych sukcesów!

Foto: KTK Kalisz