BMC RacingDziś w naszym cyklu czas na amerykańską drużynę BMC Racing Team. Ekipa zakończyła miniony sezon na siódmym miejscu w rankingu UCI, notując spadek o 2 pozycje w porównaniu z rokiem 2011. Jednak na wielki plus dla BMC składa się srebrny medal w jeździe drużynowej na czas w MŚ w Valkenburgu, na dodatek złoto przegrali z Omegą tylko o 3 sekundy.

Kiedy mowa o mistrzostwach świata nasuwa się przede wszystkim jedno nazwisko – Philippe Gilbert. Belg na długo zapamięta dzień 23 września 2012 roku i swoje zwycięstwo w Valkenburgu. Tak naprawdę wyniki w przekroju całego sezonu nie stawiały go w roli faworyta. Nie mógł zaliczyć do udanych Ardeńskiego Tryptyku, a o Milano – Sanremo pewnie chciał jak najszybciej zapomnieć. Na pewno zasiał ziarno nadziei wśród swoich kibiców wygrywając dwa etapy Vuelta a Espana, a spektakularne zwycięstwo w Holandii było dla niego ukoronowaniem dotychczasowej, wspaniałej kolarskiej kariery. Sezon 2013 to dla Gilberta przede wszystkim ściganie się w klasykach, które uwielbia, a co do jazdy w Tour de France decyzji jeszcze nie podjął.

Zdobywcą największej ilości punktów dla drużyny był Cadel Evans. Dla Australijczyka jednak nie był to zbyt udany sezon. Cel był jeden – obrona żółtej koszulki zwycięzcy TdF z 2011 roku. Skończyło się na siódmym miejscu i prawie 16 minutowej stracie do zwycięskiego Wigginsa. Po drodze do Tour de France Evans wygrał etap i klasyfikację generalną Critérium International. Wydawało się, że zwycięstwo etapowe i podium na Critérium du Dauphiné to bardzo dobry prognostyk przed francuskim Tourem. Niestety rzeczywistość nie była tak różowa (a może żółta). Australijczykowi czegoś brakło do końcowego sukcesu, a może… czegoś już ma za dużo? Wiek robi swoje i chyba trzeba powoli ustąpić miejsca młodszym kolegom.

Jeśli mówimy o zmiennikach Evansa to na czoło wysforował się Tejay van Garderen. Okazał się on lepszy od Australijczyka w Tour de France  zajmując piąte miejsce w generalce  oraz wygrywając dodatkowo białą koszulkę młodzieżowca. Wychowanek młodzieżowego Rabobanku bardzo dobrze wkomponował się w zespół BMC. Będąc liderem podczas Paris – Nice zajął 5 miejsce w generalce. Nie mogło go zabraknąć oczywiście na Tour of Kalifornia, gdzie rywalizację ukończył tuż za podium. Tejay bardzo dobrze przygotowywał formę do MŚ, po drodze wygrywając etap i zajmując drugie miejsce w generalce Tour of Colorado. Mistrzostwa świata to wspomniane srebro w drużynówce i najgorsze dla sportowca, czwarte, miejsce podczas indywidualnej jazdy na czas. Amerykanin ma bardzo dobre papiery na bycie jednym z najlepszym kolarzy na świecie. Ma też spory problem; Cadel Evans ani myśli oddawać roli lidera na tegoroczny Tour de France, co nie do końca podoba się van Garderenowi. Konflikt interesów czy zasłona dymna? Wszystkiego dowiemy się już wkrótce.

W BMC mają jeszcze jedną młodą perełkę, wychowanka Trek – Livestrong, Taylora Phinneya. 23 letni zawodnik miał wręcz wymarzony sezon. Startując po raz pierwszy w Giro d’Italia wygrał otwierającą wyścig czasówkę i był przez 3 etapy posiadaczem różowej koszulki lidera. Następnie Amerykanin dwa razy otarł się o podium w Londynie, plasując się na 4 miejscu zarówno w wyścigu szosowym  jak i czasówce. Brak medalu IO „odbił” sobie w Valkenburgu, gdzie zdobył dwa srebrne krążki. Jeden to wspomniany we wstępie medal z drużynowej czasówki, a drugie srebro zdobył w indywidualnej jeździe na czas. Tam, ku zdumieniu wielu kibiców, do złota brakło zaledwie 5 sekund. Wygląda na to, że z młodym Amerykaninem ekipa BMC może myśleć o wielu sukcesach, zwłaszcza w próbach czasowych.

Nie wyszedł na dobre transfer do BMC Thorowi Hushovdowi. Mistrz świata z 2010 roku chciałby jak najszybciej zapomnieć o sezonie 2012 i udowodnić wszystkim, że to był tylko wypadek przy pracy. O jego kiepskiej dyspozycji zadecydował przede wszystkim wirus, który doprowadził do zapalenia mięśni. Norweg sumarycznie ścigał się niecały miesiąc, ale sądząc po jego wypowiedziach, w sezonie 2013 będzie silniejszy psychicznie. Jako cel postawił sobie wygranie Paris – Roubaix, co jest zdecydowanie w zasięgu sympatycznego kolarza. 35 letni zawodnik twierdzi, że jest jeszcze w stanie ścigać się na wysokim poziomie przez cztery następne lata. Oby tylko zdrowie mu na to pozwoliło…

Transfery BMC Racing Team:

Sebastian Lander (Dania) – wygląda na to, że mistrzostwem Danii wywalczył sobie angaż w BMC;
Dominik Nerz (Niemcy) – były zawodnik Liquigasu może pochwalić się drugim miejscem na trasie Rund um den Finanzplatz Eschborn-Frankfurt;
Daniel Oss (Włochy) – dobrze jeździ wyścigi klasyczne, pomocny także liderom na większych etapówkach;
Larry Warbasse (USA) – zatrudniony po stażu, niezły w jeździe na czas.

Jak będzie wyglądał kolejny sezon BMC w WorldTour? Sporo do udowodnienia mają Evans czy Hushovd. Jak w wieku 37 lat będzie radził sobie Marco Pinotti, który jeszcze potrafi mile zaskoczyć swoich fanów (czasówka na Giro)? Jak będzie prezentowała się „szwajcarska kolonia”, wśród której coraz lepiej radzą sobie Mathias Frank i Martin Kohler? Ja z ciekawością wyglądam czym jeszcze zaskoczą nas Phinney i van Garderen, a także będę się chciał przekonać co przekonało Jamesa Ochowicza do sprowadzenia Sebastiana Landera.

Skład BMC na sezon 2013:

Alessandro Ballan (ITA), Adam Blythe (GBR), Brent Bookwalter (USA), Marcus Burghardt (GER), Stephen Cummings (GBR), Yannick Eijssen (BEL), Cadel Evans (AUS), Mathias Frank (SUI), Philippe Gilbert (BEL), Thor Hushovd (NOR), Martin Kohler (SUI), Sebastian Lander (DEN), Klaas Lodewyck (BEL), Amaël Moinard (FRA), Steve Morabito (SUI), Dominik Nerz (GER), Daniel Oss (ITA), Taylor Phinney (USA), Marco Pinotti (ITA), Manuel Quinziato (ITA), Ivan Santaromita (ITA), Michael Schär (SUI), Greg Van Avermaet (BEL), Tejay Van Garderen (USA), Lawrence Warbasse (USA), Danilo Wyss (SUI).

Arek Waluga