Alejandro Valverde (Movistar), przyznał, że nie spodziewał się tak wysokiej formy w pierwszym sezonie po powrocie z dwuletniej banicji. Hiszpan powiedział, że ostatnia część jego sezonu była “znakomita i nie mógłbym prosić o więcej. To był dobry rok dla mnie i Movistaru”.

Przypomnijmy, że Valverde wygrał etap w Tour de France, zajął drugie miejsce w Vuelta a Espana i zdobył brązowy medal w Mistrzostwach Świata. Jeśli mam być szczery, myślę, że spodziewałem się mniejszych osiągnięć. Zacząłem rok bardzo dobrze, miałem lekki spadek formy pod koniec marca, który trwał jeszcze przez trochę kwietnia. Na Tourze czułem się bardzo dobrze. Plany na tym wyścigu pokrzyżowały mi kraksy”, powiedział dla hiszpańskiej Marc`i.

Hiszpan wierzy w to, że dwa lata przerwy od ścigania mogą dobrze wpłynąć na jego wyniki. Myślę, że nauczyłem się sporo w tym okresie i szczerze mówiąc, podobało mi się to. Robiłam rzeczy, na które normalnie nie mam czasu gdy się ścigam. Spędzałem czas z moją rodziną, dużo podróżowałem… Dzięki temu, myślę, że mogę się pościgać jeszcze do 36 lub 37 roku życia”, kontynuował 32-letni kolarz.

Valverde dodał, że długi okres z dala od wyścigów uczynił go silniejszym psychicznie. Ma mu to pomóc w realizowaniu swoich celów. Tymi są Wielkie Toury. Zapytany więc przez dziennikarzy, czy Hiszpania straciła najlepszego specjalistę od klasyków w historii na rzecz trzytygodniowych wyścigów odpowiedział – “Vueltę raz wygrałem. Dwa razy byłem drugi, trzeci, czwarty i piąty. Ci, którzy mówią, że nie nadaje się na tego typu wyścigi nie mają pojęcia o kolarstwie”, opowiadał.

“W tegorocznym Tourze miałem złe chwile, ale odżyłem w ostatnim tygodniu. Problemem były kraksy, które pozbawiły mnie szans na walkę o najwyższe pozycje. W pierwszym tygodniu Wielkiej Pętli trzeba być zawsze z przodu. To bardzo trudne zadanie. Myślę jednak, że mam odpowiednią  głowę i nogi, aby móc walczyć o zwycięstwo w Tourze oraz w Giro”, zakończył.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej