Philippe Gilbert ( BMC ) potwierdził, że szczyt swojej formy w 2013 roku będzie planował na wiosenne jednodniówki, wyjaśniając równocześnie dlaczego woli Ardeńskie Klasyki of Ronde van Vlaanderen.

Gilbert ma już na swoim koncie wygrane we wszystkich trzech największych wyścigach w Ardenach. W 2011 zdobył hat-trick, zwyciężając w jednym sezonie w: Amstel Gold Race, Flèche Wallonne i Liege-Bastogne-Liege. Wielu ekspertów uważa, że Belg powinien powalczyć o triumf w wyścigu Dookoła Flandrii, jednak on sam nie chce ryzykować i woli skupić się na drugiej części kwietnia.

“Tam nie trzeba mieć tylko świetnej formy, bo na Amstel, Flèche i Liège silne nogi znaczą znacznie więcej niż na Mediolan-San Remo, czy Tour of Flanders. Tam przydaje się masa szczęścia”, powiedział Gilbert. “Flandria to dla mnie wielki motywator, ale w tym wyścigu można być z przodu przez 200 km, zagapić się i nagle stracić wszystko na jednym podjeździe. Defekty również kosztują więcej niż w Ardenach”, dodał.

Mistrz świata powiedział także, że musi zmienić swoje zimowe przygotowania do sezonu 2013, po nieudanym okresie przygotowawczym do tego roku. Przypomnijmy, że zawodnik BMC-Racing zmarnował wiosnę i lato, a odrodził się dopiero pod koniec sezonu wygrywając dwa etapy na Vuelta a Espana i światowy czempionat w Valkenburgu.

“Z pewnością będziemy pracować w zimę inaczej niż ostatnio. Mamy zamiar wyciągnąć wnioski z tego programu i nie popełniać tych samych błędów. Trzeba cały czas iść do przodu i ulepszać swoje umiejętności. Trening w zimie jest kluczem do udanego sezonu, a jeśli on nie będzie dobry, to trzeba poświęcić miesiące by nadrobić zaległości”, kontynuował.

“Były też inne okoliczności z powodu których nie byłem w dobrej dyspozycji. Nie zapominajmy o moich problemach z zębami. Dla sportowca znajdującego się na wysokim poziomie ważne są detale. Teraz jestem pewien, że ten nienajlepszy okres w mojej karierze pomoże mi w tym, aby być jeszcze silniejszym w przyszłości”, zakończył.

 

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej