Zastanawiam się po co komu potrzebny był cały ten cyrk?

Zwykło się mówić, że jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, ale litości bo jak się mają zarobki kolarzy, nawet samego Armstronga, do gwiazd NBA, NHL czy golfa? są wciąż śmiesznie niskie. Więc jeśli nie chodzi o pieniądze to o co? kogoś chore ambicje, polityka? komu ten Lance zaszedł tak za skórę, że kolarstwo znów wpada w dołek?

Tymczasem jesteśmy świadkami upadku naszego ukochanego sportu, innego niż wtedy, ale czy Ci wszyscy „eksperci” w tv o tym wiedzą, że to były inne czasy, że wtedy metody takie jak transfuzja i EPO było praktycznie nie do wykrycia, że prawdopodobnie cały sportowy świat na tym bazował? Nie było paszportów biologicznych, ADAMSa? Nie wydaje mi się bo skoro ktoś jest ekspertem od wszystkiego jest ekspertem od niczego. Tak więc od kilku dni jesteśmy świadkami prześmiesznie żałosnych scen w tv która wie tyle co nic robiąc swoimi wypowiedziami więcej szkody niż pożytku.

Mógłbym powiedzieć „nie mój cyrk, nie moje małpy” nie ścigałem się z tymi panami w tamtych czasach, nie zabierali moich pieniędzy ani satysfakcji. Ale tak nie jest gdyż co wieczór kładąc się spać zastanawiam się, czy rano po tym jak odwiozę dziecko do przedszkola i śniadaniu włączę kompa otwierając portale kolarskie nie zobaczę informacji, że zostałem bez pracy bo wycofał nam się sponsor.

Na pewno wszyscy chorzy na raka którym pomagała fundacja są w siódmym niebie, szczęśliwi i zadowoleni.

Ale jest też coś co pośrednio i mnie dotyczy: dlaczego panowie którzy wsypali Armstronga, przyznając się do dopingu nie dostali po 2 lata? Wrócą sobie przed albo zaraz po Giro jak by nigdy nic. Dlaczego UCI sama się nie zawiesi albo nie poda do dymisji, ta organizacja gnije od środka, jest chora. Z jednej strony federacja która najmocniej na świecie walczy z dopingiem, „fundując” nam paszporty biologiczne, Adamsy i dostępność dla kontrolerów od 6 rano do 23 za które każda grupa płaci straszne pieniądze tuszuje podejrzane próbki Pana A przyjmując za to datki na walkę z dopingiem zapewne na zasadzie „to ja Wam towarzyszu podeślę tam parę setek na konto a Wy będziecie wiedzieć z kim trzeba się podzielić lub nie”. Podobnie ma się zresztą sprawa z Alberto a o ilu przypadkach nie wiemy??

Nie dziwię się szaremu człowiekowi który nie siedzi w temacie i się nie interesuje ale bazuje na informacjach telewizyjnych, że wrzuca wszystkich do jednego worka. Jakie popularne stało się powiedzenie, że wszyscy biorą. Otóż nie jest to prawda, nie wszyscy biorą. Mogę zapewnić, że w moim otoczeniu nikt nie używa zakazanych środków, mało tego, polityka bezigłowa wprowadzona przed UCI wyklucza stosowanie iniekcji przynajmniej na wyścigach. Możecie mi wierzyć lub nie ale da się przejechać Giro bez ukucia, epo, transfuzji i testosteronu. Czy da się wygrać, tego nie wiem i nie chcę wiedzieć. Wystarczy tych rewelacji w ostatnich czasach.

Tymczasem wszyscy wciąż czekamy na ujawnienie pozostałych nazwisk z afery doktora Fuentesa i wprowadzenie Paszportu Biologicznego oraz ADAMSa we wszystkich dyscyplinach sportu abyśmy mogli z czystym sumieniem mówić, że to kolarstwo jest be. No dobra może choć podstawowe kontrole po meczu NBA, Rugby lub Tenisa. Można sobie pomarzyć co? 🙂

 

Foto: bettiniphoto.net

Źródło: huzarski.pl