Tomek, gratuluję pięknej jazdy! Razem z Przemkiem Niemcem dostarczacie nam wielu emocji. Jak podsumujesz ten pierwszy tydzień ścigania w Hiszpanii?

Pierwszy tydzień jak dla mnie super!!! Oczywiście jak to już bywa na wielkich tourach wiele stresu i “nerwówki” na ostatnich kilometrach poszczególnych etapów, ale generalnie jest “gitarka” (uśmiech).

Wczorajsze czwarte miejsce jest Twoim najlepszym w wielkim tourze. Była szansa na podium?

Myślę że tak, gdy zaatakował Tiralongo byłem trochę zamknięty i nie mogłem od razu za nim pomknąć , zaatakowalem na 500 metrów przed metą, ale nie udało mi się go doścignąć. Niemniej jednak czwarte miejsce z takimi nazwiskami to dla mnie nie lada wyczyn!

Jesteś obecnie najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem Vacansoleil-DCM. Jakie są wytyczne od waszego dyrektora sportowego? Wszyscy jadą na Ciebie?

Teraz już tak (śmiech), oczywiście są zawodnicy którzy są przeznaczeni do zabierania się w odjazdy, a reszta jest do mojej dyspozycji.

Co zrobiłeś, że trafiłeś na Vueltę z taką formą? Okazuje się, że kontuzja z Giro wyszła Ci tylko na dobre.

Zawsze powtarzam, że “nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, jednak moja aktualna dyspozycja nie jest dziełem przypadku. Przez ostatnie półtora miesiąca naprawdę ciężko pracowałem i każdy mój dzień był zaprogramowany tak aby w Hiszpani być jak najsilniejszym. Jak widać moja praca nie poszła na marne.

Jakie jest twoje samopoczucie po pierwszej części wyścigu? I z jakimi nadziejami ruszysz w dalszą drogę?

Samopoczucie jak na razie jest świetne, co coraz bardziej rozbudza mój apetyt na jak najlepszy rezultat. Już na dotychczasowych etapach pokazałem, że jestem wszechtronnym i walecznym kolarzem więc do następnych etapów podchodzę bezstresowo. Oczywiście będę walczył dalej i dam z siebie wszystko. Tak naprawdę Vuelta rozpoczyna się w piątek…

Dziękuję za rozmowę i powodzenia na kolejnych etapach

Pozdrowixy TM

Rozmawiał Marek Bala

Foto: www.bettiniphoto.net