Mimo, że Bradleyowi Wigginsowi (Sky) został już właściwie tylko jeden, duży krok do historycznego zwycięstwa w Tour de France, to jest on jeszcze w stanie prowadzić peleton, a nawet pomagać koledze z zespołu.

Postarać się, aby Cavendish mógł wygrać – to był plan na dziś. Ale wiedzieliśmy, że aby to osiągnąć, trzeba będzie ciężej pracować i tak rzeczywiście było. Na szczęście drużyny, które nie mają sprinterów nie przeszkadzały nam, zatem udało nam się znaleźć w czubie peletonu i wyprowadzić Marka na czoło 3,5 km przed metą – opowiadał Brytyjczyk.

To wszystko chyba nie mogło pójść lepiej. „Cavs” pokazał, że jest najszybszym facetem na świecie i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Widzieliście jak ruszył do przodu 600 metrów przed metą i sprawił, że reszta po prostu przepadła. To było fantastyczne!- chwali kolegę z zespołu Wiggo.

To były znakomite trzy tygodnie. A ja zawsze chciałem to dla niego zrobić. Rozprowadzać Marka to czysta przyjemność, a prowadzenie peletonu podczas Touru jest  nie mniej ekscytujące– podniecał się lider wyścigu.

Marta Wiśniewska

Foto: www.bettiniphoto.net

 

Poprzedni artykułMark Cavendish: „Zdałem sobię sprawę, że nie ma na co czekać”
Następny artykułPróbka „B” Franka Schlecka także pozytywna!
Marek Bala
Pomysłodawca, założyciel i właściciel naszosie.pl. Z wykształcenia ekonomista, kilkanaście lat zarządzający oddziałami banków. Pracę w „korpo” zakończył w 2013 i wtedy to zdecydował poświęcić się tylko pasji. Na szosie jeździ amatorsko od ponad 20 lat. Mąż i ojciec dwóch synów.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze