Mimo, że Bradleyowi Wigginsowi (Sky) został już właściwie tylko jeden, duży krok do historycznego zwycięstwa w Tour de France, to jest on jeszcze w stanie prowadzić peleton, a nawet pomagać koledze z zespołu.
Postarać się, aby Cavendish mógł wygrać – to był plan na dziś. Ale wiedzieliśmy, że aby to osiągnąć, trzeba będzie ciężej pracować i tak rzeczywiście było. Na szczęście drużyny, które nie mają sprinterów nie przeszkadzały nam, zatem udało nam się znaleźć w czubie peletonu i wyprowadzić Marka na czoło 3,5 km przed metą – opowiadał Brytyjczyk.
To wszystko chyba nie mogło pójść lepiej. „Cavs” pokazał, że jest najszybszym facetem na świecie i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Widzieliście jak ruszył do przodu 600 metrów przed metą i sprawił, że reszta po prostu przepadła. To było fantastyczne!- chwali kolegę z zespołu Wiggo.
To były znakomite trzy tygodnie. A ja zawsze chciałem to dla niego zrobić. Rozprowadzać Marka to czysta przyjemność, a prowadzenie peletonu podczas Touru jest nie mniej ekscytujące– podniecał się lider wyścigu.
Marta Wiśniewska
Foto: www.bettiniphoto.net







