Najaktywniejszy zawodnik ubiegłorocznego Tour de Pologne, Adrian Kurek specjalnie dla portalu naszosie.pl podzielił się wrażeniami po pierwszych startach w swoich debiutanckim sezonie w gronie zawodowców. Kolarz z Grudziądza spędza go w drużynie Utensilnord-Named.

Adrian który już 29. marca skończy 24-lata za sobą ma jak na razie trzy starty w sezonie. Były to włoskie klasyki GP Costa degli Etruschi, Trofeo Laigueglia oraz Strade Bianche. Niestety młody Polak nie mógł pokazać jeszcze pełni swoich możliwości przez problemy z pozycją. “Pierwsze starty przejechałem dość dobrze, jednak podczas Trofeo Laigueglia czułem dyskomfort w udach przez co nie mogłem kręcić na 100 procent. Takie rzeczy wychodzą na jaw w startach, na treningu ciężko to odczuć. Dodatkowo miałem również problemy z plecami. Na szczęście w Polsce pomógł mi Mój kolega, a zarazem świetny osteopata Kuba Barcik. Po konsultacjach z nim zmieniłem pozycję, aby zniwelować problem z niewłaściwą pracą ud i bólem pleców”, opowiedział.

Wydawało się, że to koniec nieszczęść młodego zawodnika jednak radość nie trwała zbyt długo. “Podczas Strade Bianche czułem się bardzo dobrze, ale dostałem dziwnych przykurczy po 80 km, do których doszedł ból w biodrach. Przez to ten prestiżowy start się dla mnie przedwcześnie zakończył. Moje problemy wynikają z tego, że jestem bardzo wysoki i od początku roku mam problem z tym, by “wpasować się” w nowy rower. Od tego czasu jednak minęło prawie dwa tygodnie. Wykonałem kilka korekt i mam nadzieję, że definitywnie uporałem się już z pozycją”, dodał.

Pech byłego zawodnika Oceane Cycle Poitevin jest ogromny, ponieważ Kurek w swym debiutanckim sezonie w gronie zawodowców, miał szansę wystąpić w Mediolan – San Remo. “Byłem przewidziany we wstępnym składzie na ten wyścig, jednak przez problemy z przykurczami oraz plecami kierownictwo ekipy nie chciało podejmować ryzyka. Rozumiem ich doskonale i szanuję tę decyzję, bo na 300 km może wszystko się zdarzyć. Dla drużyny to bardzo ważny start, dostaliśmy przecież dziką kartę więc w składzie na San Remo wszyscy muszą być gotowi na walkę”, kontynuował.

Wybiegając w przyszłość, medalista torowych mistrzostw europy w planach ma włoską etapówkę Coppi Bartalli, która zostanie rozegrana w dniach od 20 do 24 marca. W jej programie znajduje się jazda indywidualna na czas, czyli coś w czym Adrian czuje się najlepiej. “Teraz czekam na Coppi Bartalli. Chcę tam wystartować z pełną mocą żeby pokazać się i pomóc drużynie! Po tej imprezie mamy przerwę w startach więc wracam na jakiś czas do Polski i będę dalej ciężko trenował, gdyż mam jechać również na kwietniowy wyścig Dookoła Turcji”, powiedział.

Wychowanek Stali Grudziądz chwali sobie również aurę, która panuje w Utensilnord-Named. “W drużynie panuje dobra atmosfera. Szkoda tylko, że na chwilę obecną nie mamy za dużo startów. Jednak od połowy kwietnia ma się to zmienić i będzie gdzie się zmęczyć i gdzie powalczyć”, zakończył z uśmiechem na twarzy.

Foto: bettiniphoto.net

Andrzej

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
zenom
zenom

gdyby nasi profi zostawili sobie wzorcowy rowerek do szukania pozycji to by im to wiele ułatwiło w przyszłości a nie co sezon są zestresowani jeśli chodzi o nowe rowery