Andy Schleck (RadioShack-Nissan-Trek), który dzięki niekorzystnemu dla Alberto Contadora (SaxoBank) werdyktowi Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) został zwycięzcą Tour de France 2010, nie cieszy się z takiego obrotu spraw.

Nie mam powodu, dla którego mógłbym być teraz szczęśliwy”, napisał w oświadczeniu na stronie internetowej swojej drużyny.

“Przede wszystkim szkoda mi Alberto. Zawsze wierzyłem w jego niewinność. To bardzo smutne dni dla kolarstwa. Jedyną pozytywną informacją jest to, że w końcu ogłoszono ten wyrok. Pomijam fakt, że Alberto żył 566 dni w niepewności”, dodaje.

Contador`owi równocześnie anulowano wszystkie wyniki od lipca 2010. Młodszy z braci Schleck, który nigdy nie stanął na najwyższym stopniu podium Wielkiej Pętli, zostanie więc jej oficjalnym zwycięzcą.

“Mam nadzieję, że sędziowie CAS rozpatrzyli wszystkie możliwości, gdy przeczytali ponad 4000 stron akt. Jeśli ktoś teraz oficjalnie przyzna mi zwycięstwo w Tour de France 2010, nigdy nie będę się tym szczycił. Walczyłem wtedy z Contadorem i przegrałem. Moim celem jest wygranie Touru po walce z wszystkimi zawodnikami, a nie przez wyrok sądu. Jeśli uda mi się osiągnąć to w tym roku, potraktuję to jako pierwsze zwycięstwo w Grand Boucle”, kończy.

Andrzej