Michał Olejnik (Team Veranda Rideau – U) dzieli się z nami na swoim blogu relacją z dwóch ostatnich etapów wyścigu Etoile de Besseges.

 “Wczorajszy etap był strasznie męczący. Co chwila stawaliśmy z powodu protestu, że w takich warunkach się nie da jachać. Padał śnieg i było dość ślisko. W końcu wyszło nam 60 km wyścigu i 100km w siodełku. czyli 40km można powiedzić startu honorowego z anulowanymi wszystkimi górskimi premiami. Dzisiejszy etap to już inna bajka. Na rundzie 4 podjazdy na małą tarczę w tym jeden 5km. Czułem się całkiem nieźle. Na podjazdach nie puszczałem. Gorzej było na zjazdach. Na każdej rundzie na jednym z zakrętów zostawałem 10 metrów, żeby to potem kleić przez kolejne 200. W końcówce starałem się przepchnąć naszych sprinterów. Co najlepsze. Nasz kolega klubowy Franck Vermeulen, który ma 36 lat i całe życie był amatorem poprzeciągał wszystkich w ucieczce. Tylko Pierre Roland zdołał się utrzymać i skorzystał trochę z sytuacji. W końcu Franck był drugi co i tak jest sukcesem”.

źródło + foto: mickaelolejnik.blogspot.com

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments