Mark Cavendish chce szybko zrzucić z siebie podejrzenia o celowe unikanie kontroli antydopingowych. Rano  informowaliśmy państwa o tym, że La Gazzetta dello Sport opublikowała tekst, o rzekomym nie stawieniu się Brytyjczyka, na co najmniej jednej kontroli antydopingowej w 2011 roku.

“Brakuje mi jednego badania z kwietnia ubiegłego roku”, opowiada Cavendish. “To był mój błąd. Byłem z ekipą filmową BBC by nakręcić materiał o Giro d’Italia na wulkanie Etna. To moje zaniedbanie, wynikające ze złego rozplanowania czasu. Jednocześnie pragnę podkreślić, że rozumiem znaczenie badań w kolarstwie. Kilka tygodni przed tym feralnym dniem, miałem inną kontrolę. Dwa tygodnie później również. W całym sezonie miałem około 60 testów. To część mojej pracy, jednak czasem nie zawsze udaje mi się o wszystkim pamiętać”, tłumaczy się Mistrz Świata.

“Nie ma absolutnie żadnych wątpliwości co do wiarygodności Marka”, powiedział Dave Brailsford – szef drużyny Sky Team. “Jestem całkowicie przekonany, że był to zwykły błąd. To zawodnik z najwyższej półki, który regularnie jest sprawdzany. Jest przykładem, że ten sport jest czysty”, kończy.

Jeśli „Cav`s” będzie miał jeszcze dwie tego typu wpadki w ciągu 18 miesięcy, grozi mu dwuletnia dyskwalifikacja.

Andrzej