“Jesień w tym roku była wyjątkowo łaskawa, od mistrzostw świata ciężko przypomnieć sobie deszczowe dni, aż do teraz. Cały październik, listopad był po prostu niesamowity, słońce i wyjątkowo ciepło, może ocieplenie klimatu to faktycznie nie mit?

Taka pogoda i wcześnie skończony sezon spowodowały że już od początku listopada regularnie kręciłem nogami, pisałem kiedyś, że tylko rower MTB ale jakoś nie mogłem, przy takich warunkach drogowych szosa na spokojnie to sama przyjemność. Momentami trzeba się hamować, żeby nie pojechać za dużo, człowiek powtarza sobie spokojnie to dopiero listopad a i tak przejechałem w nim ponad 1600 km z kilkudniową przerwą po wyrwaniu ósemki.

Jaki wobec tego będzie grudzień? Nie zapowiada się zimowy, oby nie był deszczowy, w śniegu można trenować, w deszczu zaś nie za bardzo. Z drugiej strony mi niewiele tego grudnia pozostało, dziesiątego lecę na obóz wraz z Teamem NetApp na Lanzarote skąd wracam dwudziestego. Przed świętami, tradycyjnie w dzień wigilii na rower ze znajomymi, później świąteczny relaks i odpoczynek, o obżarstwie nie wspomnę choć to ostatnia okazja zjeść coś mocno ponad plan.

W Sylwestra tradycyjny już poranny wjazd na Ślężę, o którym wszystkim przypominam i zaczynamy nowy rok i nowy sezon, sezon Olimpijski. Ostatnio miałem zaszczyt gościć w siedzibie PZKolu gdzie znalazłem się w szerokim gronie kandydatów do startu w Igrzyskach Olimpijskich, objęty programem przygotowań do tej jedynej w swoim rodzaju imprezy. Fajnie, nie powiem, fanie też było podczas przejażdżki na Pruszkowskim torze, dobrze było sobie przypomnieć jazdę na torze, dużo frajdy ale czy mógłbym tak cały czas … nie wiem

Źródło: www.huzarski.pl