Robert Gesink (Rabobank), będzie co najmniej przez sześć miesięcy dochodził do siebie, po niedzielnym wypadku, w wyniku którego Holender złamał prawą kość udową.

“Rehabilitacja zajmie trochę czasu”, powiedział Gesink. “Muszę najpierw nauczyć się chodzić. Następnie zobaczymy co dalej”, wypowiadał się po operacji, którą przeszedł w Centrum Medycznym Meander w Amersfoort. Wszczepiono mu tam tytanową płytkę, która ma stabilizować złamaną kość. 25-latek został wypisany do domu we wtorek i zalecono mu 10 dni, całkowitego odpoczynku.

Gesnik przygotowując się do startu w Mistrzostwach Świata, trenował za motocyklem. Niestety „liznął” go przednim kołem i upadając złamał nogę.

“To jest oczywiście zła wiadomość, ale po prostu trzeba odzyskać zdrowie i szybko wrócić do rywalizacji. Nie ma innej opcji. To nie jest złamany obojczyk, gdzie można jeździć na rowerze stacjonarnym. Nogi są najważniejsze dla kolarza”.

To nie był udany rok dla Holendra. Jego ojciec zmarł w październiku 2010 roku w wyniku wypadku na rowerze. Gesink dobrze rozpoczął sezon 2011, wygrywając dwa etapy w Tour of Oman oraz klasyfikację generalną. Później upadł podczas Tour de France i przez uraz biodra skończył wyścig dopiero na 33. miejscu. Niedawno zajął drugie miejsce w GP de Quebec, i szykował się teraz na Mistrzostwa Świata, a następnie miał startować w Giro dell’Emilia, gdzie jest niepokonany od dwóch lat.

Andrzej