Rozmowa z sześciokrotnym zwycięzcą Bałtyk-Karkonosze Tour, kolarzem Bank BGŻ Team Radosławem Romanikiem.

Adam Probosz: Bałtyk-Karkonosze to szczególny dla Ciebie wyścig. Pamiętasz swoje pierwsze zwycięstwo w 1993 roku?

Radosław Romanik: To było tak dawno… Byłem jeszcze młodym zawodnikiem i wygrana w tak dużym wyścigu była bardzo dużym sukcesem. Cieszyłem się, było fajnie.

Wtedy jeszcze trasa poprowadzona była w całości po górach?

Tak, impreza nazywała się Karkonosze Tour i praktycznie nie było płaskich etapów. Dla mnie oczywiście lepiej, bo najlepiej czuję się na podjazdach.

Które zwycięstwo wspominasz najlepiej?

Na pewno to z 2005 roku, kiedy przeszedłem do ekipy DHL. Wyścig był bardzo mocno obsadzony, a ja do ostatniego etapu walczyłem z Cezarym Zamaną. Grupa Mróz, w której jeździł wtedy Zamana, robiła wszystko żeby mnie urwać, szczególnie na ostatnich górskich etapach. Wcześniej nie zgubili mnie na rantach, a czasówkę wygrałem z przewagą 8 sekund nad Cezarym. Dwa następne etapy były bardzo nerwowe, ale w ostatecznej klasyfikacji utrzymałem 5 sekund przewagi. Bardzo pomógł mi na tym wyścigu Piotrek Przydział. Na pewno po tej wygranej czułem największą satysfakcję.

Jakie plany na ten rok? Jest szansa na zwycięstwo numer 7?

Będzie bardzo ciężko, to wyścig zupełnie inny niż kiedyś. Ruszamy z północy Polski i zdecydowana większość etapów jest płaska. Musiałbym poświęcić całą drużynę, namówić chłopaków do kasowania wszystkich ucieczek, a nie mam przecież gwarancji, że wygram jazdę na czas. Czuje się wprawdzie lepiej niż rok temu, kiedy zwyciężyłem w czasówce na Okraj z przewagą ponad minuty, ale to wciąż o niczym nie świadczy. Wiem, że jak co roku wszyscy będą na mnie zwracać uwagę i postarają się zgubić mnie na którymś z płaskich etapów. Trudny do kontrolowania będzie zwłaszcza odcinek z Rakoniewic do Kamiennej Góry, liczący prawie 230 km. Na dodatek na wygranej bardzo zależy dyrektorowi drużyny BDC Darkowi Banaszkowi, bo jego firma jest głównym sponsorem wyścigu, i jego zawodnikowi Darkowi Baranowskiemu. „Ryba” dzwonił nawet do mnie i pytał, jak się czuję przed jazdą na czas… (śmiech)

To znaczy, że teraz Ty popracujesz na młodszych kolegów?

Wszystko zależy od taktyki jaką przygotuje na ten wyścig nasz dyrektor sportowy Zbigniew Szczepkowski. Mamy kilku młodych, bardzo zdolnych zawodników, którzy mogą powalczyć o wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej. Jest Konrad Czajkowski, nie tylko dobry góral, ale i niezły czasowiec, są Paweł Cieślik i Marcin Urbanowski. Mnie wszyscy będą pilnować wiedząc, że jestem w stanie bardzo dobrze pojechać na czas. Może pora pomóc młodszym?

Rozmawiał Adam Probosz
Rzecznik prasowy Bank BGŻ Professional Cycling Team