Giro się zaczęło…

… to tak gdyby ktoś nie zauważył. Od wielu lat to mój sposób na spędzanie maja.

Wczoraj ok, poszło bardzo dobrze, myślę, że jakaś sekunda była zawsze do urwania ale nie była to drużyna do wygrania z HTC. Bardzo szybko i nerwowo, drużynowa jazda na czas to chyba jeden z najbardziej stresujących etapów.

Dziś jak podejrzewałem, od startu spokojnie, natomiast w końcówce szybko. Jutrzejsza końcówka będzie dużo bardziej nerwowa. Dla mnie to kolejny dzień uważnej jazdy z dala od kraks i oszczędzania energii.

Źródło: www.sylwesterszmyd.pl