Mark Cavendish w niedzielę odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie 2011, wygrywając sprint podczas ostatniego etapu Tour of Oman. “To zawsze ważne, aby uzyskać pierwszy triumf jak najszybciej w danym roku. Teraz trochę to potrwało, mimo tego i tak cieszę się z wygranej”, powiedział.

Zawodnik HTC-Highroad startował w tym roku już w Tour Down Under i Tour of Qatar, jednak podczas tych imprez miał dużo pecha. Kraksy osłabiały jego szanse na zwycięstwo. Dobra forma przyszła na Oman, kiedy to na 1. etapie był drugi a na ostatnim 6. etapie udało mu się wygrać.

“To była moja ostatnia szansa, żeby wygrać etap. Cieszę się że udało mi się ją wykorzystać“, powiedział agencji informacyjnej Belga.

“W ciągu ostatnich 400 metrów, wydawało się że wieje z trzech różnych kierunków. Naprawdę, miałem takie wrażenie że wiatr jest wszędzie. Było bardzo nerwowo, kilka razy myślałem że zaraz będę szorował po asfalcie. W takich wyścigach, każdy chce wygrać sprint. Niektóre sprinty w Tourze są łatwiejsze niż ten”.

Brytyjczyk jak zwykle chwalił swoich kolegów, którzy pomogli mu w tym sukcesie. “Miałem moją wspaniałą drużynę. W końcówce bardzo pomogli mi Hayden Roulston i Matt Goss, którzy pogratulowali mi po mecie zwycięstwa, a ja podziękowałem za znakomitą pracę jaką wykonali”, powiedział na stronie internetowej zespołu.

“Goss znakomicie mnie wyciągnął, przez wiatr nie mogłem wyjść mu z koła ale jakoś dałem radę. Gdyby nie to, wszystko zadziałało idealnie”.

Było to drugie zwycięstwo zespołu w wyścigu. Goss wygrał drugi etap i nosił koszulkę lidera przez dwa dni.