Jesteśmy już przy końcu wyścigu więc podzielę się swymi wrażeniami. Startowaliśmy z malej wyspy Langkawi gdzie było bardzo ciepło, około 40 stopni. Prawie każdy etap jechaliśmy bez większego zaangażowania, bo od samego początku przyjechaliśmy tutaj trenować.

Aczkolwiek nie jesteśmy całkowicie bierni. Na każdym etapie pomagaliśmy Andre Schulze zdobyć jak najlepszą pozycję do finałowego finiszu. Po licznych szóstych-siódmych miejscach dzisiaj na ósmym etapie Andre przegrał pierwsze miejsce po foto-finiszu dosłownie grubość opony.

Jeszcze mamy dwa etapy więc zapowiada się ciekawie, ponieważ nasz sprinter się czuje coraz lepiej i na pewno będziemy szukać zwycięstwa na tym wyścigu. Pogoda niestety juz nas nie rozpieszcza. Czwarty etap z rzędu jechaliśmy w deszczu, a dzisiejszy ósmy etap miał 155 kilometrów km i od samego startu do mety przebiegał w naprawdę niezłej ulewie. Na pozostałe etapy na pewno nie zmienimy taktyki czyli w peletonie spokojnie, dopiero na samą końcówkę aktywnie czyli zabierać się w akcje lub pomagać Schulze.

Po tym wyścigu planuje krótki wypoczynek i prawdopodobnie wrócę 10 lutego do Hiszpanii na zgrupowanie, aby dalej szlifować formę na główne wyścigi sezonu.

Źródło: www.blazejjaniaczyk.blogspot.com