Rabobank nie wypadł najlepiej w Vuelta a Espana. Holenderski zespół zakończył zmagania w Hiszpanii bez etapowego zwycięstwa, żaden z zawodników nie zajął miejsca w czołowej dziesiątce, a cała ekipa była mało widoczna podczas trwania wyścigu.

„Końcowy wniosek nie jest zadowalający, a rozczarowanie jest zrozumiałe”, powiedział dyrektor techniczny Rabobanku, Erik Breukink. Na Vueltę zespół przywiózł dwóch liderów: trzeciego zawodnika Tour de France, Denisa Menchov’a oraz powracającego po do formy po operacji nosa i zatok, Oscara Freire. „Operacja ta była niezbędna, choć wypadła w nieodpowiednim momencie”, mówił Breukink.

Mienszow, który wygrał Vueltę w 2005 r. i 2007 r., stracił wszystkie szanse na zwycięstwo, gdy rozbił się na pierwszym etapie górskim i nabawił kontuzji kolana. Poczuł się lepiej już po kilku dniach na etapie do Andory, ale nie był w stanie utrzymać się na końcowych podjazdach, tracąc ponad pięć minut. Zespół włożył wiele pracy by odrobić stratę swojego lidera, ale słabe wyniki Rosjanina podkopało morale zespołu.

Dwa Wielki Toury z rzędu, to jest po prostu zbyt wiele, jak na jednego zawodnika. Vueltę może wygrać człowiek, który jest świeży. Dlatego najlepsze zespoły z Tour de France, są tutaj, w Hiszpanii prawie niewidoczne”, powiedział Breukink.

O ile można usprawiedliwić kapitanów, tego samego nie można powiedzieć o ich pomocnikach. „W ostatnim tygodniu wyścigu, staraliśmy się za mało. Sporą rolę odegrał także czynnik psychologiczny. To bardzo rozczarowujące, że kilku zawodników, którzy nie mieli nic do stracenia, nie zaatakowali w zeszłym tygodniu”, żali się Breukink.

To był ostatni wyścig Menchov’a w barwach zespołu Rabobank, po sześciu latach opuszcza tę drużynę i od przyszłego sezonu będzie zawodnikiem ekipy Geox.

Galopente