Po zakończeniu Trittico, przeprowadzce do nowego hotelu i dniu przerwy mój następny start Trofeo Melinda. Wyścig przebiegał w pięknym regionie słynącym z produkcji jabłek.

Malownicza, ciężka i górska trasa oraz wysokie tempo wyścigu i upał spowodowały że do mety dojechała niecała pięćdziesiątka zawodników. Mieliśmy swojego człowieka w ucieczce więc mogliśmy jechać spokojnie, choć i tak trzeba było się trzymać z przodu szczególnie na ostatnich rundach bo trasa bardzo kręta i górska na której peleton topniał bardzo szybko.

W finałowej rozgrywce zostało nas trzech, Visconti, Sinkewitz oraz ja. Patrik odjechał na około 12 km przed metą a ja pozostałem jako ostatni pomocnik Visco i w razie sytuacji niebezpiecznej miałem mu pomagać. Ostatecznie Patrik został dogoniony na około 300 metrów przed metą, Visco zafiniszował 3 a ja zakończyłem zmagania na 17 miejscu.

Teraz trochę odpoczynku i sporo długich treningów już pod MŚ na które dostałem oficjalne powołanie.

Źródło: www.huzarski.pl