Siemczan Wszystkim!!!Po ostatnim, trudnym dla mnie okresie, przyszedł czas na posumowanie “Grodów”. Nie zaczęły się one dla mnie zbyt szczęśliwie, a to za sprawa mojego wypadku w przed dzień wyścigu. Mimo licznych obrażeń zdecydowałem się na start i walkę.

Byłem bardzo ważną częścią zespołu,a moim zadaniem było kontrolowanie wyścigu w ciężkim terenie,i pilnowanie zawodników którzy mogą odjechać naszym czasowcom (czytaj, Bodnar,Kiendyś) którzy mieli największą szanse na wygranie klasyfikacji generalnej dzięki jeździe indywidualnej na czas. Dawałem z siebie wszystko i pomimo nieustającego bólu udało mi się wygrać królewski etap oraz zakończyć cala imprezę na trzecim miejscu w generalce. Jako ekipa wygraliśmy również klasyfikacje drużynową okazując sie najsilniejszym zespołem. Szkoda tylko,ze chłopaki podczas etapu do Dierżoniowa stracili trochę za dużo sekund, których nie zdołali już odrobić na naprawdę świetnej w ich wykonaniu czasówce.

Ze swojej strony nie rozumiem tylko niektórych zawodników, którzy albo nie umieją przegrywać, albo nie rozumieją, ze jesteśmy zawodowcami,a zawodowstwo polega na wykonywaniu zadań stawianych przez naszych pracodawców. Ja realizowałem je w stu procentach i dlatego ma satysfakcję z dobrze wykonanej roboty. Moim następnym startem miało być Grand Prix Częstochowy, ale angina ropna i prawie czterdziesto stopniowa gorączka, które zaatakowały mnie przedwczoraj najprawdopodobniej znowu pokrzyżują co nie co moje plany. Tymczasem Pozdrawiam Wszystkich Kibiców i do usłyszenia!!! T.M.

Źródło: www.tomaszmarczynski.pl