Po braku zaproszenia na Giro d’Italia powstała spora luka w moim programie startowym. Do ostatniej chwili liczyłem na bonus w postaci 21 dni startowych w maju czyli na udział ISD-Neri w tegorocznej edycji Giro. Czekałem do ostatniej chwili z podjęciem decyzji kiedy mam wracać do Polski, termin przekazania mam informacji TAK lub NIE dla Giro był ciągle przesuwany. Ostatecznie postanowiłem w poniedziałek po godzinie 10 wyruszyć z Włoch do Polski.

Wcześniej rozmawiałem z Scinto oraz byłem w biurze grupy – myślałem że może oni coś wiedzą. Niestety kierownictwo wiedziało tyle co ja, czyli tyle ile można się było dowiedzieć z mediów. Powiedziałem że jadę a jak coś się zmieni niech dzwonią, zawrócę. Ostatecznie nikt nie zadzwonił a ja nie musiałem zawracać. Szkoda mi tegorocznego Giro, bogatszy o doświadczenia z zeszłego roku wiem jak trzeba taki wyścig jechać, żeby ugrać coś dla siebie, w zeszłym roku podchodziłem zbytnio ambicjonalnie, tracąc gdzieniegdzie niepotrzebnie siły które można by było spożytkować w innym momencie wyścigu. No nic, może jeszcze kiedyś uda się pojechać jakiś GT i wykorzystać powoli zdobywaną wiedzę i doświadczenie.

Z drugiej strony nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, gdyż dzięki uprzejmości trenera Bałda z Głogowa mogę wspólnie z jego kolarzami wystartować w 45 edycji wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich. Wstępnie miałem zarezerwowane miejsce w Reprezentacji prowadzonej przez Zbyszka Piątka, ale ostatecznie wylądowałem, w jak się okazało Reprezentacji Torowej.

Najważniejsze jest to że znów mogę pojechać Grody, ten wyścig mi leży, zawsze kończyłem go wysoko, a dwa lata temu wygrałem, tu jest fajne ściganie gdyż przyjeżdża dużo zagranicznych ekip i wyścig ten naprawdę można nazwać wyścigiem. Bez wsparcia mojej drużyny będzie mi ciężko, ale może gdy dopisze szczęście uda się wstrzelić w dobry odjazd. Najważniejsze to nie stracić dużo przed cza sówką, ale to wiedzą wszyscy i pewnie wszyscy czasowcy będą się pilnować. Muszę wysilić do granic możliwości szare komórki i pojechać ten wyścig po prostu sprytnie. Siła nie ma tu nic do rzeczy (poza czasówką) powalczyć mogę tylko jadąc cwanie i sprytnie, wykorzystując przewagę innych ekip.

Jak wyjdzie? Sam jestem ciekawy, ale to wyjaśni się w niedzielę wieczorem.

Źródło: www.huzarski.pl