Alejandro Valverde oskarżył prezydentów Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) i włoskiego Komitetu Olimpijskiego (CONI) o ” osobistą złośliwość” skierowaną przeciwko niemu.

Hiszpan zaprzeczył, by w jakikolwiek sposób stosował doping. „Nigdy nie wykryto w moim organizmie zakazanych substancji, mój profil biologiczny jest bez zarzutu”, powiedział Valverde.

CONI zdyskwalifikowała Valverde na dwa lata, tym samym obierając mu prawo do startów we Włoszech przez ten okres. Dyskwalifikacja nastąpiła po dopasowaniu DNA kolarza do krwi znalezionej podczas śledztwa w sprawie „Operacion Puerto”. Obecnie UCI zastanawia się nad rozszerzeniem dyskwalifikacji, odebraniem Hiszpanowi prawa do startów na całym świecie.

Gianni Petrucci, szef CONI, powiedział: „To nie robi dobrego wrażenia, że zawodnik pomimo potwierdzenia naszych zarzutów, nadal miał możliwość rywalizowania z innymi”. Słowa te odnosiły się do ostatniego zwycięstwa Valverde w Tour de Romandie.

Na te oskarżenia hiszpański kolarz nie pozostał dłużny i powiedział: „Słowa tych ludzi mogą być zrozumiane tylko i wyłącznie jako osobistą złośliwość względem mojej osoby. Niestety osobiste animozje przekładają się na naciski, jakie wywierają ci panowie na Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS), by wydał satysfakcjonujący dla nich wyrok. To nie jest zgodne z przepisami.”

„Wszystkie te oskarżenia odnoszą się do rzekomych wydarzeń, które miały się wydarzyć ponad sześć lat temu. Żadne z moich zwycięstw, które odniosłem w tym czasie nie zostało podważone. Wygląda na to, że pewni ludzie dążą do zniszczenia mojego wizerunku, jako kolarza” – dodał Valverde.

Valverde nie ukrywa, że jego prawnicy poszukują dróg prawnych do pociągnięcia do odpowiedzialności McQuaid’a i Petrucci’ego za narażenie na szwank jego dobrego imienia.

Galopente