Przez ponad 240 kilometrów uciekał podczas Mistrzostw Polski w kategorii elita, jest nauczycielem języka angielskiego, a kolarstwo szosowe to jego pasja. Przedstawiamy sylwetkę Michała Olejnika.

Po tym, jak zrobiliśmy podsumowanie 2009 roku w kolarstwie szosowym, gdzie za niespodziankę roku uznaliśmy ucieczkę Michała, kolarz odezwał się do nas dziękując, że jako jedyni doceniliśmy jego jak by nie było wyczyn.

Przypomnijmy, że podczas czerwcowych Mistrzostw Polski w Dolsku, Michał przez ponad 240 kilometrów uciekał wraz z czwórką zawodowców, a byli to: Łukasz Bodnar (CCC Polsat Polkowice), Artur Detko (DHL Author), Piotr Osiński (Mróz Action Uniqa), Wojciech Kaczmarski (Team Utensilnord).

Niewiele brakował, a medal MP mógł zawisnąć na jego szyi. Peleton wchłonął ucieczkę 2 kilometry przed metą. Kolarz traktuje kolarstwo jako hobby, a na treningi poświęca kilka razy mniej czasu niż zawodowcy…

Do 2002 roku Michał był perspektywicznym zawodnikiem, zdobywając medale MP juniorów, w tym złoto w 1997, a także wraz z Sylwestrem Szmydem brąz w jeździe parami w 1999 roku. W latach 1999-2000 jeździł w barwach francuskiej, amatorskiej grupy USSAPB Barentin, a w roku 2001 już w zawodowej Saint Quentin Oktos.

Jednak z powodu kłopotów z kolanem musiał zakończyć karierę. Po kilku latach przerwy zaczął jeździć rekreacyjnie, a w 2008 ponownie rozpoczął starty.

Zapraszamy na wywiad z Michałem:

Dziękuję, że się do nas odezwałeś, dla nas jesteś bohaterem. Bo jak nazwać kogoś, kto jeździ w tej chwili amatorsko, a o mały włos nie zdobywa medalu Mistrzostw Polski. Opowiedz jak to było ?

Wiedziałem, że na finiszu z dużej grupy raczej nie mam szans więc zdecydowałem się na odjazd. Nie oglądałem się i zaatakowałem. Przez pierwsze 50 km ciągle myślałem, że peleton jest tuż za nami. Potem podjechał sędzia i pokazał, że mamy 15 minut przewagi.

Jak w końcówce zaczęliście się „czarować”, czy nie pomyślałeś o tym aby samotnie odskoczyć ? Miałeś jeszcze siłę ?

– Miałem jeszcze sporo sił. Próbowałem odskoczyć jednak byłem pilnowany. Zupełnie nie rozumiem dlaczego po 240 kilometrach wspólnej ucieczki na 10 kilometrów do mety współpraca się zakończyła. Dokładnie pamiętam jak wglądały ucieczki w zawodowym peletonie we Francji, Belgii czy Holandii. Było to „gryzienie kierownicy” do samego końca.

Myślisz, że pozostała trójka obawiała się Ciebie ?

– Myślę, że to mogło spowodować brak współpracy. Jednakże taka szansa mi, czy pozostałym zawodnikom może już się nie przytrafić, a prawdopodobieństwo zdobycia medalu wynosiło 75%.

W jakich wyścigach poza MP starowałeś w 2009 roku ? Widziałem, że w „mastersach” ?

– Startowałem na początku roku w ”mastersach”, w Mogilnie gdzie byłem drugi, jednak najbardziej zadowolony jestem z wyścigu dookoła Gwadelupy gdzie byłem drugi na etapie, jedenasty ogólnie a na każdym etapie byłem w odjeździe. Byłem jeszcze szósty w górskich mistrzostwach Polski.

Nie żałujesz, że w 2002 roku musiałeś zakończyć zawodową karierę ? Na kilka lat rozstałeś się z rowerem…

– Pozostaje niedosyt bo dopiero rozpoczynałem moją karierę. Jednak dzięki tej przerwie poznałem moją żonę i to mi wszystko wynagradza.

W tym roku też będziesz miał licencję Rometu Bydgoszcz ?

– Raczej nie, ponieważ już mam licencję we francuskim klubie, w tym samym w którym rozpoczynałem swoją karierę za granicą i w którym jeździ mój brat Tomek.

Jakie są Twoje plany na ten sezon ?

– Moim głównym celem są wyścigi w lipcu i sierpniu we Francji oraz wyścig dookoła Gwadelupy. Startuję jeszcze w marcu w Tour de Normandie, jednak traktuję ten wyścig jako przygotowanie do dalszej części sezonu.

Możesz zdradzić czytelnikom serwisu naszosie.pl jak przygotowujesz się do tegorocznych startów ? Co trzeba zrobić, aby jeździć na tym samym poziomie co polscy zawodowcy ?

– Z reguły przygotowania zaczynałem w kwietniu, jednak w tym sezonie rozpocząłem je już w styczniu. Trenuję cztery razy w tygodniu. We wtorki, czwartki i soboty jeżdżę po dwie, dwie i pół godziny. W niedzielę jeżdżę od czterech do sześciu godzin. Czasami aby zdążyć na lekcję muszę wyjechać o szóstej rano. Moim sposobem na formę jest solidny plan treningowy. Jak wyjeżdżam na trening to mam cel. Bywało, że na siedemdziesięcio kilometrowym treningu miałem średnią powyżej 39 km/h.

A jak oceniasz polskie kolarstwo ? Miałeś jakieś propozycje na ten sezon z polskich klubów ?

– Uważam, że polskie kolarstwo przechodzi głęboki kryzys. Dzieci wolą gry video. Na sport nie ma pieniędzy. Grup kolarskich jest coraz mniej a tym samym coraz mniej kolarzy. Ciągle młodzi, utalentowani kolarze tacy jak mój brat czy np. Paweł Wachnik nie mają żadnych propozycji. Ja sam uważam, że przed sobą mógłbym mieć jeszcze 8 lat ścigania. A czy dostałem jakieś propozycje ? Wolałbym tego nie komentować…

Twój brat ściga się we Francji. Nie ciągnie Cię na zachód ?

– Tu w Polsce mam pracę. Pracuję w gimnazjum, a popołudniami w mojej szkole językowej. Musiałbym uzyskać poważną propozycję z silnej grupy. Na „podchody” już nie mam ochoty. Kolarstwo to dla mnie pasja, a mój wieloletni przyjaciel we Francji stworzył mi w tym roku warunki, dzięki którym mogę tą pasję kontynuować.

Kolarstwo to dość drogi sport, domyślam się, że za sprzęt płacisz z własnej kieszeni ?

– W tym roku mam nadzieję, że nie będę musiał, jednak w zeszłym roku było inaczej. Sprzęt, hotele, podróże… Myślę, że ubiegły sezon kosztował mnie kilkanaście tysięcy zł.

Życzę powodzenia w realizacji Twoich marzeń i planów na ten sezon. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję, pozdrawiam wszsytkich czytelników naszosie.pl

Rozmawiał Marek Bala


Przez ponad 240 kilometrów uciekał podczas Mistrzostw Polski w kategorii elita, jest nauczycielem języka angielskiego, a kolarstwo szosowe to jego pasja. Przedstawiamy sylwetkę Michała Olejnika.
 
Po tym, jak zrobiliśmy podsumowanie 2009 roku w kolarstwie szosowym, gdzie za niespodziankę roku uznaliśmy ucieczkę Michała, kolarz odezwał się do nas dziękując, że jako jedyni doceniliśmy jego jak by nie było wyczyn.
 
Przypomnijmy, że podczas czerwcowych MP w Dolsku,  Michał przez ponad 240 kilometrów uciekał wraz z czwórką zawodowców, a byli to: Łukasz Bodnar (CCC Polsat Polkowice), Artur Detko (DHL Author), Piotr Osiński (Mróz Action Uniqa), Wojciech Kaczmarski (Team Utensilnord). Niewiele brakował, a medal MP mógł zawisnąć na jego szyi. Peleton wchłonął ucieczkę 2 kilometry przed metą. Kolarz  traktuje kolarstwo jako hobby, a na treningi poświęca kilka razy mniej czasu niż zawodowcy…
 
Do 2002 roku Michał był perspektywicznym zawodnikiem, zdobywając medale MP juniorów, w tym złoto w 1997, a także wraz z Sylwestrem Szmydem brąz w jeździe parami w 1999 roku. W latach 1999-2000 jeździł w barwach francuskiej, amatorskiej grupy USSAPB Barentin, a w roku 2001 już w zawodowej Saint Quentin Oktos.
Jednak z powodu kłopotów z kolanem musiał zakończyć karierę. Po kilku latach przerwy zaczął jeździć rekreacyjnie, a w 2008 ponownie rozpoczął starty. 
 
Zapraszamy na wywiad z Michałem:
 
Dziękuję, że się do nas odezwałeś,  dla nas jesteś bohaterem. Bo jak nazwać kogoś kto jeździ w tej chwili amatorsko, a  o mały włos nie zdobywa medalu Mistrzostw Polski. Opowiedz jak to było ?
Wiedziałem, że na finiszu z dużej grupy raczej nie mam szans więc zdecydowałem się na odjazd. Nie oglądałem się i zaatakowałem. Przez pierwsze 50 km ciągle myślałem, że peleton jest tuż za nami. Potem podjechał sędzia i pokazał, że mamy 15 minut przewagi. 
Jak w końcówce zaczęliście się „czarować”, czy nie pomyślałeś o tym aby samotnie odskoczyć ? Miałeś jeszcze siłę ?
Miałem jeszcze sporo sił. Próbowałem odskoczyć jednak byłem pilnowany. Zupełnie nie rozumiem dlaczego po 240 kilometrach wspólnej ucieczki na 10 kilometrów do mety współpraca się zakończyła. Dokładnie pamiętam jak wglądały ucieczki w zawodowym peletonie we Francji, Belgii czy Holandii. Było to „gryzienie kierownicy” do samego końca.
Myślisz, że pozostała trójka obawiała się Ciebie ?
Myślę, że to mogło spowodować brak współpracy. Jednakże taka szansa mi czy pozostałym zawodnikom może już się nie wydarzyć a prawdopodobieństwo zdobycia medalu było 75%.
 
W jakich wyścigach poza MP starowałeś w 2009 roku ? Widziałem, że w „mastersach” ?
Startowałem na początku roku w ”mastersach”, w Mogilnie gdzie byłem drugi, jednak najbardziej zadowolony jestem z wyścigu dookoła Gwadelupy gdzie byłem drugi na etapie, jedenasty ogólnie a na każdym etapie byłem w odjeździe. Byłem jeszcze szósty w górskich mistrzostwach Polski. 
 
Nie żałujesz, że w 2002 roku musiałeś zakończyć zawodową karierę ? Na kilka lat rozstałeś się z rowerem...
Pozostaje niedosyt bo dopiero rozpoczynałem moją karierę. Jednak dzięki tej przerwie poznałem moją żonę i to mi wszystko wynagradza.
W tym roku też będziesz miał licencję Rometu Bydgoszcz ?
Raczej nie, ponieważ już mam licencję we francuskim klubie, w tym samym w którym rozpoczynałem swoją karierę za granicą i w którym jeździ mój brat Tomek.
Jakie są Twoje plany na ten sezon ?
Moim głównym celem są wyścigi w lipcu i sierpniu we Francji oraz wyścig dookoła Gwadelupy. Startuję jeszcze w marcu w Tour de Normandie, jednak traktuję ten wyścig jako przygotowanie do dalszej części sezonu.
Możesz zdradzić czytelnikom serwisu naszosie.pl jak przygotowujesz się do tegorocznych startów ? Co trzeba zrobić, aby jeździć na tym samym poziomie co zawodowcy ;-) ?
Z reguły przygotowania zaczynałem w kwietniu, jednak w tym sezonie rozpocząłem je już w styczniu. Trenuję cztery razy w tygodniu. We wtorki, czwartki i soboty jeżdżę po dwie, dwie i pół godziny. W niedzielę jeżdżę od czterech do sześciu godzin. Czasami aby zdążyć na lekcję muszę wyjechać o szóstej rano. Moim sposobem na formę jest solidny plan treningowy. Jak wyjeżdżam na trening to mam cel. Bywało, że na siedemdziesięcio kilometrowym treningu miałem średnią powyżej 39 km/h.
Miałeś jakieś propozycje na ten sezon z polskich klubów ?
Uważam, że polskie kolarstwo przechodzi głęboki kryzys. Dzieci wolą gry video. Na sport nie ma pieniędzy. Grup kolarskich jest coraz mniej a tym samym coraz mniej kolarzy. Ciągle młodzi, utalentowani kolarze tacy jak mój brat czy np. Paweł Wachnik nie mają żadnych propozycji. Ja sam uważam, że przed sobą mógłbym mieć jeszcze 8 lat ścigania. A czy dostałem jakieś propozycje? Wolałbym tego nie komentować.
Twój brat ściga się we Francji. Nie ciągnie Cię na zachód ?
Tu w Polsce mam pracę. Pracuję w gimnazjum a popołudniami w mojej szkole językowej. Musiałbym uzyskać poważną propozycję z silnej grupy. Na „podchody” już nie mam ochoty. Kolarstwo to dla mnie pasja, a mój wieloletni przyjaciel we Francji stworzył mi w tym roku warunki, dzięki którym mogę tą pasję kontynuować.
Kolarstwo to dość drogi sport, domyślam się, że za sprzęt płacisz z własnej kieszeni ?
W tym roku mam nadzieję, że nie będę musiał, jednak w zeszłym roku było inaczej. Sprzęt, hotele, podróże… Myślę, że ubiegły sezon kosztował mnie kilkanaście tysięcy zł.