Bartosz Huzarski MPBartosz Huzarski v-ce Mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas, opowiada o przygotowaniach i starcie w Mistrzostwach Polski.

Bardzo obawiałem się czwartkowej jazdy indywidualnej na czas, przez prawie miesiąc nie startowałem na żadnym wyścigu nie miałem pojęcia jaka może być moja dyspozycja. Ostatnie dwa tygodnie spędziłem w Zieleńcu korzystając z gościnności wielkiego kibica, miłośnika kolarstwa i jednocześnie właściciela pensjonatu Pod Orlicą Wojtka Zaczyka, a, że Zieleniec działa wiedziałem od dawna. Przecież to tam Rutek rok w rok szykuje się do TdP, przecież to właśnie w Zieleńcu Majka i Ola szykowały się do zeszłorocznej olimpiady, a ja też zawsze czułem się tam dobrze. W tym roku spokojnie realizowałem moje plany treningowe, bacznie analizując plus i samopoczucie, wiedziałem, że po takim wyścigu jak Giro muszę niedługo „złapać” dobrą formę, trzeba tylko odpowiednio i z głową przepracować kilkanaście dni. Pierwsze treningi były bardzo ciężkie, ale z dnia na dzień się rozkręcałem dochodząc wreszcie do jakiejś przyzwoitej formy. Choć moje plany sięgają znacznie dalej niż do MP, bardzo cieszę się, że udało mi się wywalczyć tytuł v-ce mistrza Polski w jeździe indywidualnej na czas. Starałem się skupić właśnie na tej konkurencji, ostatnie czasówki wychodziły mi nieźle i wiedziałem, że w tym roku jestem w stanie dobrze pojechać czasówkę na mistrzostwach. W niedzielę to będzie loteria, bez wsparcia drużyny będzie ciężko powalczyć na jednio dniowym wyścigu o takiej randze przy dość płaskiej trasie. W to, że mogę pojechać dobrze uwierzyłem rano na objeździe trasy, czułem się dość dobrze, pogoda sprzyjała i w żaden sposób nie wypaczyła wyników po prostu wygrał najlepszy.

Dzisiejszy medal chciałem zadedykować mojej żonie Marcie, która dzielnie znosi nasze rozłąki spowodowane moimi częstymi wyjazdami i pomimo tego, że staram się jak najczęściej wracać do domu sama musi tak dużo zajmować się naszym trzy miesięcznym synkiem. A w tym roku pobiję chyba wszelkie moje rekordy absencji w domu do dzisiaj mam na koncie 110 dni na walizkach”.

Źródło: www.huzarski.pl