dot. direvtvelo

W ostatnich dniach, w szczególności po Gent – Wevelgem, wiele ciepłych słów spłynęło na ramiona Christophe’a Laporte. Wydaje się, że francuski sprinter jedzie właśnie swój najlepszy sezon w karierze, co przy słabszej dyspozycji Nacera Bouhanniego staje się dla niego przepustką do wielkiego kolarstwa.

Już od kilku sezonów Laporte prezentuje poziom co najmniej solidny. Jako drugi sprinter ekipy Cofidis, francuz zdołał zanotować kilka bardzo solidnych rezultatów w wyścigach takich jak Tour de Vendee, Le Samyn czy Tour of Denmark. Zawsze jednak uznawano go za zastępce sprintera numer jeden, czyli Nacera Bouhanniego, dla którego zarezerwowane były miejsca w składzie na wszystkie najważniejsze wyścigi w sezonie.

Jak wiadomo, od początku 2018 roku, popularny „bokser” jest w dyspozycji dalekiej od najlepszej. Tym samym dyrekcja ekipy Cofidis zdecydowała się odsunąć go od pierwszego zespołu na wiosenne klasyki i dać szansę drugiemu sprinterowi. Ten za to od samego początku udowadnia, że warto na niego stawiać. Waleczny, myślący, wykorzystujący nadarzające się sytuację i do tego szybszy niż wszyscy myśleli. Bez wątpienia Laporte udowodnił swoją wartość.

Co więcej, przed niespełna 26-letnim kolarzem kolejne wielkie testy. Już jutro stanie on na starcie Dwars door Vlaanderen, gdzie ponownie może zanotować bardzo dobry rezultat. Co prawda w niedziele zobaczymy go podczas Ronde van Vlaanderen, lecz tam nikt nie powinien spodziewać się cudów.

Dodatkowo warto też wspomnieć o Hugo Hofstetterze. Jeszcze młodszy sprinter zajął też miejsce nr 2 w zespole. Co umożliwiło mu pójść drogą Laporte. Czy da radę? Zobaczymy.