Pict.(c) TDWsport.com

Przez wiele lat wyścig Dwars door Vlaanderen był w pewnym sensie pomijamy przez największe gwiazdy peletonu, choć trasa imprezy nigdy nie odbiegała trudnością od E3 Harelbeke czy Omloop Het Nieuwsblad. Co ciekawe, sytuacja niewiele się zmieniła, kiedy Międzynarodowa Unia Kolarska dołączyła flamandzki wyścig do grona World Tour. Zareagowali więc organizatorzy, którzy nieco ułatwili trasę. Mimo to, emocji nie powinno być mniej.

Choć wydaje się, w dużej mierze przez pogodę w kraju, że wiosna dopiero się zaczyna, brukowa kampania w Belgii zaczyna dobiegać końca. Już jutro kolarze staną na starcie Dwars door Vlaanderen – rozgrzewki przed niedzielną De Ronde, która jak co roku wyciągnie na trasę setki tysięcy kibiców.

Popularne “Dwarsy”, mimo równie bogatej historii co inne flamandzkie wyścigi, a także podobnie trudnej trasy, najeżonej legendarnymi helligen, odbywały się nieco w cieniu Ronde van Vlaanderen i Gent – Wevelgem. Rokrocznie wiele gwiazd omijało środowy wyścig, dzięki czemu na kilka dni przed najważniejszym belgijskim wyścigiem w kalendarzu, z ważnego triumfu mogli cieszyć się zawodnicy z drugiego szeregu. Świadczy o tym choćby lista zwycięzców, którą otwiera… Niko Eeckhout. Tak, to był jego największy sukces.

Od sezonu 2017, Dwars door Vlaanderen należy do elitarnego grona wyścigów World Tour. Początkowo wydawało się, że dzięki temu większa grupa znakomitych brukowców zdecyduje się wystartować w nieco zapomnianej imprezie, lecz ostatecznie nic się nie zmieniło. Tym samym bardzo trudny wyścig potrzebował zmian.

Wraz z sezonem 2018 takowe nadeszły. Organizatorzy postanowili nieco ułatwić kolarzom przeprawę, dzięki czemu zyskali większe zainteresowanie znakomitych sprinterów. W końcu kto nie cieszyłby się spoglądając na listę startową i widząc takie nazwiska jak Viviani, Kristoff czy Groenewegen?

Co się zmieniło? Przede wszystkim usunięto kilka najtrudniejszych podjazdów, takich jak Oude Kwaremont czy Paterberg. W związku z tym zmienił się także delikatnie układ ostatnich 50 kilometrów, co zmusi lepszych wspinaczy do ataków stosunkowo daleko od mety. Ostatnim podjazdem na trasie, podobnie jak w poprzednich latach, będzie Nokereberg.

Faworyci:

Tak jak już wspomniałem wcześniej, lista faworytów do zwycięstwa będzie w tym roku nieco szersza. Przede wszystkim zdecydowanie wzrosły akcje sprinterów. Z nich najlepsi powinni być wspomnieni już Elia Viviani (Quick – Step Floors), Alexander Kristoff (UAE Team Emirates) i Dylan Groenewegen (LottoNL – Jumbo). Na finiszu z dużej grupy z pewnością niebezpieczni będą też John Degenkolb (Trek – Segafredo), Nicolo Bonifazio (Bahrain – Merida), Pascal Ackermann (BORA – hansgrohe), Kristoffer Halvorsen (Sky), Christophe Laporte (Cofidis) czy Edvald Boasson Hagen (Dimension Data).

Jeśli chodzi o kolarzy specjalizujących się raczej w szybkim pokonywaniu krótkich i stromych wzniesień, na pewno warto zwrócić uwagę na kolarzy Quick – Step Floors. Tam niebezpieczni będą Yves Lampaert, Niki Terpstra i Zdenek Stybar. Po drugiej stronie barykady staną za to wielkie gwiazdy i faworyci niedzielnej De Ronde. Mowa o Gregu van Avermaecie (BMC), Sepie Vanmarcke (EF Education First), Tiesju Benoot (Lotto Soudal), Oliverze Naesenie (AG2R), Woucie van Aercie (Verandas Willems) czy Luku Durbridge’u (Mitchelton – Scott).

Dodatkowym smaczkiem będzie też z pewnością występ kilku faworytów do zwycięstwa w lipcowym Tour de France. Na starcie Dwars door Vlaanderen pojawią się bowiem Romain Bardet (AG2R), Alejandro Valverde (Movistar) i Nairo Quintana (Movistar).

Wyścig pokażą Eurosport 1 (od 14:30) i belgijska Sporza.