fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Po jednym sezonie spędzonym w cieniu Alberto Contadora, Bauke Mollema znów stanie się numerem 1 w ekipie Trek – Segafredo.

Sezon 2017 był dla Mollemy przyzwoity, lecz nie znakomity. Na jego koncie znalazło się kilka bardzo solidnych wyników, takich jak 7. miejsce w Giro d’Italia czy zwycięstwo we Vuelta de San Juan.

Myślę, że był to dla mnie bardzo równy sezon. Zacząłem od zwycięstwa w Argentynie, a teraz jestem blisko wywiezienia solidnego rezultatu z Chin.

Naturalnie, z Giro jestem zadowolony. Pojechałem tam bardzo solidnie. Także Tour będę bardzo dobrze wspominał. W końcu udało mi się wygrać swój pierwszy etap Wielkiej Pętli. To był mój najlepszy dzień na rowerze. Także w San Sebastian pojechałem solidnie i skończyłem na podium. Dodając do tego kilka miejsc w czołówce na początku sezonu, wychodzi bardzo równy, solidny sezon

– powiedział Mollema.

Dla Holendra, kończący się rok był jednym z niewielu, w których nie skupiał się na walce w klasyfikacji generalnej Tour de France.

To był nieco inny sezon, w którym skupiałem się na Giro, a nie na Tourze, jednocześnie startując w kilku innych wyścigach, takich jak Vuelta de San Juan. Nie powiem, była to ciekawa przygoda, lecz w przyszłym sezonie wrócę do starego systemu i ponownie skupię się na Tourze, rezygnując z Giro

Treck

– dodał.

Podczas przyszłorocznej Grande Boucle, Mollema będzie liderem ekipy Trek – Segafredo. Czy trasa wyścigu będzie mu odpowiadać?

Pierwszy tydzień będzie bardzo nerwowy, ale to już tradycja. Kiedy spojrzałem na trasę, poczułem, że to może być mój wyścig. Wygląda jak ustalony idealnie pode mnie

Nie znam wszystkich podjazdów, które będziemy pokonywać. Na pewno kilka z nich przejadę, by wiedzieć, co mnie czeka. Wszystko wskazuje na to, że czekają nas trzy ciężkie dni w Alpach, trzy w Pirenejach, trudna czasówka i sporo bruków. Z pewnością będzie to ciekawy Tour. Trasa bardzo mi odpowiada, podobnie jak innym kolarzom specjalizującym się w walce o generalkę

– zakończył.