fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Ostatnie tygodnie są dla Sama Bennetta bardzo dobre. Irlandczyk nie krył radości po zwycięstwie na pierwszym etapie Tour of Turkey.

Najlepszy sprinter ekipy BORA – hansgrohe jest ostatnio w bardzo dobrej formie. Sam nie ukrywa, że taki rozwój sytuacji bardzo go cieszy.

To prawda, druga część sezonu jest dla mnie dużo lepsza. Dziś ponownie większość pracy wykonała za mnie drużyna, a ja tylko dokończyłem dzieła

– powiedział Bennett na konferencji prasowej.

Irlandczyk zdradził też swoją taktykę, którą przyjął na ostatnich metrach.

W końcówce postanowiliśmy się trochę cofnąć, by przenieść ciężar prowadzenia finałowej rozgrywki naw innych. Około 200 metrów przed metą, po lewej stronie otworzyła się ścieżka, którą postanowiłem wykorzystać. Walkę utrudniał nieco przedni wiatr, który w połączeniu z brukiem stworzył specyficzną mieszankę, lecz nawet to mnie nie zatrzymało

Treck

– dodał.

Pierwszy lider Tour of Turkey odniósł się także to kolejnych etapów, na których poszuka swojej szansy.

Liczę, że jeszcze dwukrotnie będę w stanie powalczyć o zwycięstwo. Moje plany mogą się jednak zmienić, bo już dziś na ostatnich 30 kilometrach było bardzo ciężko. Jutro będziemy wiedzieć więcej

– powiedział Bennett.

Według kolarza BORA – hansgrohe, jego koledzy mogą też powalczyć o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Jego głównym faworytem jest Gregor Muhlberger.

Gregor jest obecnie naprawdę mocny. To jest jego szansa, by pokazać się szerszej publiczności. Jestem pewien, że wykorzysta swoją szansę

– dodał.

Na koniec, dzisiejszy zwycięzca odniósł się do zarzutów kierowanych w kierunku organizatorów, mówiących o wyraźnych problemach z bezpieczeństwem.

Nie wiem co tu jest nie tak. Wszyscy dobrze wykonują swoją pracę, impreza jest świetnie zorganizowana, a o bezpieczeństwo z pewnością nie muszę się martwić. Nie widzę żadnych przeciwwskazań, by tu nie startować.

– zakończył Bennett.

Z Kemer, Dawid Gruntkowski