Frits Biesterbos odniósł pierwsze zawodowe zwycięstwo, wygrywając drugi etap Tour of Guangxi. 23-letni Holender na finiszu z peletonu pokonał Paula Magniera, zapewniając Team Picnic PostNL pierwszą wygraną na poziomie WorldTouru w tym sezonie.
Etap zgodnie z przewidywaniami zakończył się sprintem, choć wcześniej kolarze musieli poradzić sobie z aktywną walką o ucieczkę i licznymi atakami w końcówce. Ostatecznie wszystkie próby odjazdu zostały zlikwidowane, a o zwycięstwie zdecydował finisz z dużej grupy. W nim dość niespodziewanie najszybszy okazał się zawodnik Team Picnic PostNL.
– Jestem niezwykle szczęśliwy z pierwszego zwycięstwa, a fakt, że odniosłem je na poziomie WorldTouru, czyni je jeszcze bardziej wyjątkowym. Podobnie jak wczoraj zespół wykonał niesamowitą pracę podczas rozprowadzania i cieszę się, że tym razem udało mi się ją zakończyć zwycięstwem
– powiedział Biesterbos po etapie.
Zadowolenia z postawy drużyny nie krył również trener Joey van Rhee. Początkowo Picnic PostNL próbował walczyć o sekundy bonifikaty dla Robbe’a Ghysa, który kilkukrotnie atakował, jednak żadna z prób nie zakończyła się powodzeniem. Gdy na około 60 kilometrów przed metą uformowała się ucieczka, zespół skoncentrował się na przygotowaniu finiszu.
– Wiedzieliśmy z zeszłego roku, czego spodziewać się na mecie, dlatego opracowaliśmy konkretny plan. Podkreślaliśmy, że zawodnicy muszą zachować spokój, nawet jeśli coś nie pójdzie zgodnie z założeniami. Świetnie sobie z tym poradzili, dobrze się komunikowali i idealnie doprowadzili Fritsa do koła Magniera. To niesamowite, że później zdołał go pokonać
– podkreślił van Rhee.
Dla Picnic PostNL to szczególnie ważny sukces. Zwycięstwa na poziomie WorldTouru nie przychodzą łatwo, a holenderska ekipa wreszcie mogła cieszyć się z takiej wygranej.










Lepiej późno niż wcale…