Ashlin Barry mistrzem świata orlików w wyścigu ze startu wspólnego! To właśnie reprezentant USA jako 1. przeciął linię mety spędzając w ucieczce dnia niemal 130 kilometrów, w tym ostatnie 28 samotnie. Na podium wraz z nim stanęli Hiszpan Héctor Álvarez oraz Norweg Jesper Stiansen. Najlepszy z Polaków, Jan Jackowiak, zajął 36. miejsce.
Na orlików rywalizujących w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 czekały dziś 174 kilometry, a dystans ten wynikał z przejechania 13 rund ze startem i metą przy Parc Jeanne-Mance w Montréalu. Okrążenie mierzyło 13,4 kilometra o łącznym przewyższeniu 269 metrów, na które składało się kilka hopek, w tym przede wszystkim Côte Camillien-Houde (1,9 km; 7,1%), Côte de Polytechnique (780 m; 6%) oraz Pagnuelo (535 m; 7,5%). Pętlę tę kibice doskonale znali już wcześniej za sprawą worldtourowego Grand Prix Cycliste de Montréal oraz rozegranych wczoraj wyścigów ze startu wspólnego orliczek oraz juniorów – tym razem jednak pokonywano ją jeszcze więcej razy.


Punktualnie o 15:00 grupa aż 173 zawodników do lat 23 z całego świata rozpoczęła swoją walkę o medale mistrzostw świata. Od kilometra 0 rozpoczęły się ataki, a w nich widoczna była biało-czerwona koszulka – w odjazd spróbował zabrać się Filip Surdyk (Polska). Akcja z naszym reprezentantem co prawda nie została odpuszczona, ale pokazywało to, że zawodnicy znad Wisły byli ofensywnie nastawieni do piątkowych zmagań.
Linię 1. okrążenia na czele, z przewagą 20 sekund nad peletonem, przecięli Viktor Soenens (Belgia), Kristian Egholm (Dania), Romet Pajur (Estonia) oraz William Heffernan (Australia). Z tyłu wciąż nie brakowało jednak ataków, a tym razem w przeskokach pojawił się kolejny z biało-czerwonych, a mianowicie Dawid Lewandowski (Polska). Naszemu reprezentantowi udało się dołączyć do odjazdu, a wraz z nim uczynili to także Pierre-Henry Basset i Timothée Coudière-Cantin (Francja), Enea Sambinello (Włochy), Mads Landbo (Dania), Wil Holmes (Australia), Halvor Dolven (Norwegia), Jaider Muñoz (Kolumbia), Mil Morang (Luksemburg) oraz Alejandro Granados (Kostaryka). Za czołówką został tymczasem Estończyk, co oznaczało, że na 150 kilometrów przed metą na czele kręciła 13-osobowa czołówka, a w peletonie gonić mocno próbowali m.in. zawodnicy z Hiszpanii. Ich wysiłki doprowadziły do tego, że pod koniec 2. pętli w przeskoku znalazł się Eñaut Urkaregi (Hiszpania), któremu towarzyszył Jaka Marolt (Słowenia). W peletonie tymczasem cały czas brakowało chętnych do kontrolowania wydarzeń, co przyniosło nam kolejne ataki. W jednym z nich widoczny był Jan Jackowiak (Polska).
Na linii mety 3. okrążenia czołówka peletonu traciła już tylko kilkanaście sekund do 15-osobowego odjazdu, a w kolejnej kontrze kręcił Patryk Goszczurny (Polska). Niedługo później, dokładnie na 132 kilometry przed metą, ucieczka z Dawidem Lewandowski przeszła do historii. Nie było jednak mowy o przestoju – po chwili kolejnego dziś skoku spróbował Samuel Novák (Słowacja).
21-latek znalazł się samotnie na czele, ale kwestią czasu było gdy ktoś do niego dołączy. Uczynili to Matthew Dodd (Wielka Brytania), Ashlin Barry (USA) oraz widoczni we wcześniejszej akcji Kristian Egholm (Dania) i William Heffernan (Australia). Na linii mety 4. z 13 okrążeń piątka wypracowała sobie 47 sekund przewagi nad peletonem, w którym jechało 120 zawodników, w tym cała czwórka reprezentantów Polski. Biało-czerwoni ustawili się w nim zresztą bardzo wysoko – do pracy oddelegowany został Seth Dunwoody (Irlandia), a za zielonymi koszulkami zobaczyliśmy kadry Wielkiej Brytanii oraz właśnie Polski.
Kolejne rundy mijały dość spokojnie, a najciekawszymi wydarzeniami były dość liczne defekty – jeden z nich zatrzymał Filipa Surdyka, który na szczęście dość sprawnie wrócił do głównej grupy. Niedługo później, na 88 kilometrów przed metą, stagnację przerwać spróbował atakiem Victor Loulergue (Francja), ale gdy ten się nie oderwał, tempo w peletonie ponownie spadło. Odjazd na tym etapie zmagań miał jednak zaledwie 2 minuty przewagi, więc nikt specjalnie się nim nie przejmował.
W międzyczasie z czoła głównej grupy odbił już Seth Dunwoody, a za pracę zabrali się Brytyjczycy i Niemcy. Co rusz pojawiały się próby odjazdów, co nieco podkręciło tempo i niestety w tak niefortunnym momencie defekt zatrzymał polskiego lidera Jana Jackowiaka. Z racji na brak łączności radiowej informacji o tym nie mieli pozostali biało-czerwoni, a z przodu szalał Patryk Goszczurny (Polska), co z pewnością nie ułatwiało powrotu naszemu nr 1. W odjeździe tymczasem oderwał spróbował się Matthew Dodd, co spowodowało, że z czołówki na pewien czas odpadł Kristian Egholm.
Pod koniec 8. okrążenia za czołówką zawiązała się liczna kontra, w składzie której znalazł się Patryk Goszczurny. Ta nie została odpuszczona, co zakończyło się delikatnym przestojem, który był nadzieją dla Jana Jackowiaka. Ten bowiem od około 10 kilometrów samotnie gonił główną grupę i na linii mety cały czas tracił do niej 30 sekund.
64 kilometry przed metą zawiązała się kontra w składzie Matteo Scalco (Włochy), Rémi Arsac (Francja), Max Bock (Niemcy), Matteo Vanhuffel (Belgia), Jack Ward (Australia) oraz Jacob Bush (Wielka Brytania). Szóstka szybko zmniejszyła swoją stratę do odjazdu do poziomu niespełna minuty, z tyłu tymczasem gonili m.in. Norwegowie i Holendrzy. Mimo wielu skoków na szczęście wrócić do głównej grupy zdołał Jan Jackowiak, a pod koniec pętli w kolejną kontrę zabrał się szalenie aktywny Patryk Goszczurny. Na 4 okrążenia przed końcem sytuacja prezentowała się w efekcie następująco:
- Samuel Novák (Słowacja), Matthew Dodd (Wielka Brytania), Ashlin Barry (USA), Kristian Egholm (Dania), William Heffernan (Australia)
- +0:29 Matteo Scalco (Włochy), Rémi Arsac (Francja), Max Bock (Niemcy), Matteo Vanhuffel (Belgia), Jack Ward (Australia), Jacob Bush (Wielka Brytania)
- +1:03 Patryk Goszczurny (Polska), Ben Wiggins (Wielka Brytania), Eñaut Urkaregi (Hiszpania), Tomáš Přidal (Czechy), Mads Landsbo (Dania)
- +1:14 86-osobowy peleton, w nim Jan Jackowiak i Dawid Lewandowski (Polska)
- +2:04 Filip Surdyk (Polska)
52 kilometry przed metą na czele pozostali już tylko Kristian Egholm i Ashlin Barry, a za ich plecami do 6-osobowej kontry przeskoczyło 18 kolejnych zawodników, w tym kilku faworytów całego wyścigu. Niestety w grupie tej brakowało biało-czerwonych, przez co m.in. nasi kolarze musieli włączyć się do pogoni. Różnice na szczęście nie były wielkie, ale jedno było pewne – rozpoczęły się kluczowe rozstrzygnięcia w ramach wyścigu ze startu wspólnego orlików o mistrzostwo świata Anno Domini 2026.
Wysiłki przyniosły skutek i z czasem udało się złapać większość kontratakujących kolarzy. Na 3. rundy przed metą uciekający Kristian Egholm i Ashlin Barry mieli 44 sekundy przewagi nad trójką w składzie Ugo Fabries (Francja), Paul Fietzke (Niemcy) i Erazem Valjavec (Słowenia), a kolejne 10 sekund tracił peleton, w którym wciąż kręciło aż 68 kolarzy, w tym Jan Jackowiak i Patryk Goszczurny. Dawid Lewandowski niestety po wykonanej pracy powoli odpada od głównej grupy i jechał z niewielką stratą do niej.
Kontrującą trójkę złapano podczas podjeżdżania pod Côte Camillien-Houde (1,9 km; 7,1%), a chwilę później na atak zdecydował się Héctor Álvarez (Hiszpania). Choć 19-latek nie zdołał się oderwać, to jego przyspieszenie przyczyniło się do sporych podziałów w peletonie, w którym pozostało już naprawdę niewielu zawodników. W okolicach 30. pozycji, na początku 3. grupy kręcił Jan Jackowiak, nieco kłopotów zaczynał mieć Patryk Goszczurny.
Na zjazdach stawka ponownie połączyła się i na ostatnie 30 kilometrów dwójka uciekinierów wjechała z 25-sekundową przewagą nad około 50-osobowym peletonem. Niedługo później Ashlin Barry zostawił za plecami zmęczonego Duńczyka i wjechał na ostatnie 2 rundy jako 1. zawodnik. Za nim zawiązała się 4-osobowa kontra w składzie Matisse Van Kerckhove (Belgia), Héctor Álvarez (Hiszpania), Guus van den Eijnden (Holandia) i Cameron Rogers (Australia), ale jej przewaga pozostawała niewielka, a w pogoń zaangażowani byli m.in. Francuzi.
Przedostatni przejazd przez Côte Camillien-Houde (1,9 km; 7,1%) przyniósł kolejne podziały, a w grupie faworytów pozostało jedynie około 20 zawodników, w tym niestety brakowało już któregokolwiek z biało-czerwonych. Na zjeździe wyskoczył z niej bardzo aktywnie jadący dziś Matteo Scalco (Włochy), do którego w połowie przedostatniego okrążenia dołączyli Aubin Sparfel (Francja), Niels Driesen (Belgia), Héctor Álvarez (Hiszpania) i Jesper Stiansen (Norwegia). Szalenie imponował dziś Ashlin Barry, który mimo takiej pogoni cały czas utrzymywał około pół minuty przewagi nad nią.
Przy wjeździe na ostatnie okrążenie sytuacja na trasie prezentowała się następująco:
- Ashlin Barry (USA)
- +0:40 Matteo Scalco (Włochy), Aubin Sparfel (Francja), Niels Driesen (Belgia), Héctor Álvarez (Hiszpania), Jesper Stiansen (Norwegia)
- +1:08 20 kolarzy
- +1:22 17 zawodników, w tym Jan Jackowiak
- +2:13 11 kolarzy
Ashlin Barry, który dokładnie dziś obchodził 19. urodziny, perfekcyjnie korzystał z tego, że za jego plecami zrywy przeplatały się z przestojami, a przy tym jechał po prostu niesamowicie mocno. Amerykanin, który przed peletonem znalazł się na niemal 130 kilometrów przed metą, nie dał się złamać na podjeździe pod Côte Camillien-Houde (1,9 km; 7,1%), a zatem do końca pozostawały mu już jedynie Côte de Polytechnique (780 m; 6%), Pagnuelo (535 m; 7,5%) oraz pozostałe, jeszcze krótsze hopki.
Choć Ashlin Barry (USA) spędził w odjeździe niejedną godzinę, w końcówce był nie do złamania. Na ostatnich 2 kilometrach na twarzy Amerykanina pojawił się już uśmiech – ten miał świadomość, że właśnie zmierza po złoty medal mistrzostw świata i już nic nie może go zatrzymać. Za jego plecami 5-osobowa grupa toczyła zatem pojedynek o srebrny i brązowy medal. Finisz rozpoczął się dość wcześnie, a w walce na wymęczenie górą był Héctor Álvarez (Hiszpania), który za linią mety był bardzo rozgoryczony faktem, że tęczowa koszulka mu uciekła. Na najniższym stopniu podium stanął dziś Jesper Stiansen (Norwegia).
Jan Jackowiak dotarł na metę na 36. pozycji, Patryk Goszczurny uplasował się na 63. miejscu, a Dawid Lewandowski zajął 73. lokatę. Filip Surdyk został zdjęty przez sędziów na 2 okrążenia przed końcem zmagań.
Wyniki wyścigu ze startu wspólnego orlików rozegranego w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
- Zapowiedź całego czempionatu
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego juniorów
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas juniorek (złoto Marii Okrucińskiej)
- Skład reprezentacji Polski
- Klasyfikacja medalowa
- Wszystkie artykuły









Pięknie to zrobił, imponujące!
Potwierdza się że kolarstwo to sport psychologiczny. Czaili się za długo.
Psychologia psychologią, ale nogi trzeba mieć. Amerykanin jak czołg, nogi jak tłoki. Pięknie to zrobił.
P. S. – w grupie z J. Jackowiakiem i kolarzami że świata kolarskiego dojechał gość z… Senegalu! Wow! 😯
Teraz juniorki! 😀
Senegalczyk to akurat siedzi w Europie od juniora i do zeszłego roku ścigał się z francuską licencją – pewnie po prostu wykalkulował, że zmiana barw może mu otworzyć troszkę drzwi i tak się dzieje. Dla przykładu w tym roku pojechał dzięki temu z UCI WCC na Tour de l’Avenir, gdzie zresztą bez problemu dotarł do mety.