Foto: Tour Auvergne – Rhône-Alpes

Tour of California może w przyszłości powrócić do międzynarodowego kalendarza? Quinn Simmons uważa, że jest na to miejsce i proponuje konkretne rozwiązanie.

Simmons przedstawił swój pomysł podczas podcastu With Pace. Zawodnik Lidl-Trek przekonuje, że kolarze chętnie wróciliby do Stanów Zjednoczonych na większe wyścigi. Zdaniem Amerykanina należałoby zrezygnować z Tour of Guangxi i w jego miejsce pod koniec sezonu zorganizować wyścig po Kalifornii.

– Zrezygnujmy z Guangxi i zorganizujmy pod koniec roku Tour of California

– powiedział Simmons.

Tour of Guangxi jest obecnie ostatnim wyścigiem w kalendarzu WorldTour. Tegoroczna edycja odbędzie się w dniach 13-18 października, a impreza ma zagwarantowane miejsce w kalendarzu do 2027 roku. Później jej przyszłość pozostaje niepewna, między innymi ze względu na kwestie finansowe związane z organizacją wyścigu.

Simmons uważa, że ewentualne zniknięcie chińskiej imprezy mogłoby stworzyć przestrzeń dla powrotu dużego wyścigu w USA.

– Cały peleton chce ponownie ścigać się w Tour of California, chce ścigać się w Utah. Wszyscy zawodnicy chcemy tutaj rywalizować

– przekonywał mistrz Stanów Zjednoczonych.

Tour of California odbywał się w latach 2006-2019 i przez wiele sezonów był jednym z najważniejszych wyścigów rozgrywanych poza Europą. Jego powrót na poziomie WorldTour wymagałby jednak ogromnych nakładów finansowych.

– Problem polega na przekonaniu Amerykanów do organizowania czegoś, co kosztuje pieniądze. Jeśli chcecie mieć tam zespoły WorldTour, musicie nam zapłacić za przyjazd

– stwierdził zawodnik Lidl-Trek.

Amerykanin widzi również możliwość rozwoju kalendarza w Ameryce Północnej poprzez stworzenie kolejnych wyścigów.

Jego zdaniem można byłoby zorganizować dodatkową jednodniówkę na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, w pobliżu Philadelphia Cycling Classic, a następnie połączyć ją z kanadyjskimi wyścigami WorldTour.

W ten sposób w kalendarzu mogłyby powstać trzy kolejne weekendy ze ściganiem w Ameryce Północnej.

Poprzedni artykułMathieu van der Poel po etapowym sukcesie: „Naprawdę czułem ból w nogach”
Następny artykułGuillaume Martin wraca do Lotto-Intermarché
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Lance
Lance

No tak, niech zrezygnują z wyścigu w Chinach, bo pan Amerykanin chce go mieć u siebie :). A wyłoży na to własne dolary? Zakładam że gdyby kolarstwo cieszyło się w USA jakąś popularnością, to by mieli jakieś wyścigi… a skoro nie mają, to widocznie nie jest to nikomu potrzebne.

reko
reko

Fakt Utah i California to były fajne wyścigi, szczególnie Utah. No ale…nieco ironicznie…może Trump zmieni nazwę wyścigów w Kanadzie na jakies amerykańskie albo Tour de France na Tour of USA i po problemie…będzie miał swój wyścig i nie trzeba będzie latać za ocean.