Niedawno informowaliśmy Was o tym, że Primož Roglič (Red Bull-BORA-hansgrohe) został potrącony przez samochód, w związku z czym jego przygotowania do hiszpańskiej Vuelty zostały poważnie zaburzone. Najnowsze doniesienia medialne mówią o tym, że szanse na udział słoweńskiego zawodnika w tym wyścigu wynoszą obecnie pół na pół.
Primož Roglič to prawdziwa legenda hiszpańskiej imprezy. Wystarczy wspomnieć o tym, że na jego koncie znajdują się aż cztery triumfy w klasyfikacji generalnej tego wyścigu, a Słoweniec mocno przygotowywał się do tegorocznej edycji, chcąc wygrać Vueltę po raz piąty w swojej karierze. Niestety niedawny wypadek doprowadził do tego, iż reprezentant Słowenii musiał zrezygnować z udziału w Donostia San Sebastian Klasikoa oraz Vuelta a Burgos. W mediach pojawiły się liczne spekulacje na temat tego, czy zawodnik Red Bull-BORA-hansgrohe zdoła się wykurować na Vueltę. Teraz głos w tej sprawie zabrał Ciro Scognamiglio z La Gazzetta dello Sport i nie są to najkorzystniejsze informacje.
O starcie Primoža Rogliča w La Vuelta 2026 źródła poinformowały nas, że w tej chwili szanse wynoszą pół na pół
– czytamy w opublikowanym wpisie.
Info @Gazzetta_it – About @rogla start at @lavuelta 2026, sources told us tonight that in this moment chances are fifty-fifty @cycling_podcast
— Ciro Scognamiglio (@cirogazzetta) August 8, 2026
Miejmy jednak nadzieję, że Słoweniec zdoła dojść do siebie i stoczy pasjonującą walkę o swój piąty triumf w klasyfikacji generalnej hiszpańskiej Vuelty, choć nawet jeśli stanie na starcie tego wyścigu, to szanse na końcowe zwycięstwo nie są zbyt duże. Wielkim faworytem będzie Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG), który wrócił ostatnio wspomnieniami do bezpośredniej rywalizacji ze swoim rodakiem na trasie Tour de France 2020. Najważniejsze na ten moment jest jednak to, aby Roglič zdołał w ogóle wystartować w La Vuelta 2026.










Ja bym sobie chyba na jego miejscu odpuścił. Może to niezbyt sportowe i waleczne, ale w takim układzie można spytać: „po co?”. Zwłaszcza, że w Bull Bullu już go nie chcą i nie musi się spinać pewnie.
ty sobie zadaj pytanie po co żyjesz w ogóle
Hubert, rozumiem, że masz do mnie zadrę po tym jak cię ostatnio zaorałem w paru komentarzach (ale przecież nie za „niewinność”, nie lubię kompleksiarzy i ojkofobów). Ale jak się poczujesz lepiej, to niech ci będzie, nie zamierzam już tego ciągnąć – zresztą widzę, że po prostu wystarczy dać ci pisać…
@Do redakcji – Poważnie? Jak można przepuścić taki komentarz jak ten Huberta przy rzekomej (a na pewno odczuwalnej) moderacji komentarzy w tym serwisie? Nie wnikam co jest między tą dwójką (choć kojarzę pewne napięcia ostatnimi czasy), ale powinny być chyba jakieś granice. A może i nie (w sumie to Hubert sam się ora wychodząc na pyskatego hejtera, co zabawnie koliduje z wizerunkiem światłego Europejczyka, który próbował tu roztaczać), ale w takim razie po jakie licho jest ta cała moderacja i konieczność oczekiwania na pojawienie się komentarzy często po kilka godzin? Ponownie postraszę, że jak tak ma to wyglądać, to zaprzestanę udzielania się tutaj (i ponownie dodam, że wiem, że nikogo to nie obchodzi).
Nie chciałby Pan zobaczyć jakie treści są odsiewane na skutek moderacji – zasadniczo osobiście wyznaję zasadę, że jeśli ktoś pisze po polsku (chociaż względnie) i nie składa gróźb karalnych, nie przeklina w sposób ordynarny etc., to panuje wolność robienia z siebie idioty w sieci.
@Ricky aż musiałem sprawdzić czym jest ojkofobia, nie znałem terminu. Człowiek całe życie się uczy 🙂 A co do Primoza to z takim podejściem to równie dobrze mógłby karierę skończyć… Mam też wrażenie, że on wygrywał tylko wtedy gdy był zdecydowanym faworytem wyścigu i zdecydowanie najsilniejszym kolarzem na trasie. Jak tylko ktoś z rywali „się stawiał” i wywierał presję to PR zaczynał popełniać błędy i gasł. Ale może to tylko wrażenie.
dość nisko zawieszona poprzeczka
@Lance
Ale wystarczy dać takim pisać, sami sobie wystawią laurkę. Cenzury jest wystarczająco w tym otaczającym nas starym wspaniałym świecie.
No tak kolejny już pojechał po zwycięstwo…