fot. Szymon Gruchalski / Tour de Pologne

Za nami 3. etap rozgrywany w ramach 83. edycji Tour de Pologne. Po zwycięstwo na ulicach Zielonej Góry, podobnie jak w poprzednich dniach sięgnął w sprinterskim pojedynku Jonathan Milan. Kolarz Lidl-Trek kończy tym samym pierwszą część największego polskiego wyścigu kolarskiego ze statusem niepokonanego.

Veni, vidi, vici, czyli „Przybyłem, zobaczyłem, wygrałem” – tymi słowami Juliusz Cezar przekazał senatowi wiadomość o swym zwycięstwie nad Farnakesem II, królem Pontu, w bitwie pod Zelą. Z tego samego kraju co jeden z najsłynniejszych rzymskich cesarzy pochodzi Jonathan Milan, który mógłby śmiało wykorzystać ten cytat w wypowiedzi dotyczącej swojego występu w 83. edycji Tour de Pologne. Mistrz Włoch z Lidl-Trek wygrał wszystkie 3 etapy dedykowane sprinterom i może teraz skupić się na ukończeniu wyścigu z poczuciem dobrze wykonanej roboty.

Przyjechałem tu w dobrej formie, dużo trenowałem pomiędzy wyścigami, by być w takiej dyspozycji. W drugą część sezonu wszedłem bardzo mocny, super zmotywowany, a czasem tak bywa, że ta sfera mentalna jest nawet i ważniejsza od nóg, więc cieszę się, że dzięki chłopakom z drużyny mogłem ścigać się tu ze spokojem w głowie i z ogromnymi pokładami wiary w siebie. Może się będę powtarzał, ale zespół znów wykonał świetną pracę i muszę przyznać, że jazda z takim wsparciem jest po prostu wielką przyjemnością

— rozpoczął wypowiedź podczas mini-konferencji prasowej zwycięzca 3. etapu 83. Tour de Pologne, Jonathan Milan.

Mistrz Włoch, który tu swoją nową, naprawdę piękną koszulkę miał okazję prezentować tylko podczas premierowego odcinka, został także zapytany o to jak oceniał trasy, które przygotowali organizatorzy polskiego wyścigu rangi UCI World Tour. Ten wypowiedział się na ich temat całkiem pochlebnie.

W sumie każdego dnia trasy były naprawdę fajne, choć trzeba przyznać, że nieco się od siebie różniły. Szczególnie podobały mi się te fragmenty, gdzie jednak trzeba było nieco pojechać w górę i dół – przy takim zmiennym tempie świetnie się odnajdujemy, więc podobało mi się

— kontynuował Jonathan Milan, którego następnie zapytano o bardzo nietypowy przebieg 3. etapu – jadący w żółtej koszulce Włoch przez pewien fragment rywalizacji znajdował się bowiem w ucieczce dnia.

Oh, to nie był efekt jakiegokolwiek planu [śmiech]. Po prostu do przodu ruszyło kilku mocnych zawodników, byłem wówczas wysoko, więc zabrałem się z nimi. Nagle znalazłem się na czele, więc spędziłem tam nieco czasu pilnując chłopaków, ale to nie było w tym żadnego większego planu, taktyki ani nic takiego [śmiech]

— zdradzał Jonathan Milan, który niewątpliwie napędził niemałej części peletonu stracha, gdy tempo stawki znacząco wzrosło, a w głównej grupie zaczęły się ruchy mające na celu zneutralizowanie ucieczki, której Włoch był częścią.

W godzinach przedpołudniowych rozmawiałem z Paulem Magnierem, czy ten traktuje pojedynki z Jonathanem Milanem personalnie, czy też to jednak tylko przypadek, że Francuz i Włoch tak często przecinają się na wyścigach i rywalizują ze sobą o najwyższe cele. Teraz analogiczne pytanie padło także i w stronę sprintera Lidl-Trek, ze szczególnym naciskiem na ewentualny rewanż po nie do końca udanym dla niego Giro d’Italia, gdzie to jego młodszy konkurent wygrał więcej etapów oraz zgarnął triumf w klasyfikacji punktowej.

Nie, nie jestem typem, który myśli o rzeczach takich jak rewanż czy zemsta. Jakby to powiedzieć, to złe emocje, a tych we mnie nie ma. Paul Magnier to po prostu świetny kolarz, więc naturalnym jest, że to właśnie z nim rywalizuję – w Giro to on był górą, ale teraz jest inny wyścig, inne okoliczności i tym razem to ja byłem górą

— zakończył Jonathan Milan.

Jutro pierwszy z etapów, który dedykowany będzie zupełnie innemu typowi kolarzy niż mistrz Włoch. Ten zatem zapewne pożegna się z koszulką lidera klasyfikacji generalnej w Karpaczu, aczkolwiek wówczas nie zamieni jej na klubową, a właściwie specyficzną trójkolorową, albowiem 25-latek jest jeszcze liderem zestawienia punktowego. Tu wydaje się, że zawodnik Lidl-Trek ma sporą szansę na dowiezienie tego trykotu aż do Wieliczki, gdzie można się spodziewać, że ten spróbuje jeszcze powalczyć w stosunkowo niedługiej jeździe indywidualnej na czas.

W Zielonej Górze rozmawiał Jakub Jarosz.


Wszystko o 83. edycji Tour de Pologne:
Poprzedni artykułVuelta a Burgos 2026: Oscar Onley najlepszy na finałowej wspinaczce
Następny artykułTour de France Femmes 2026: Triumf Vollering, Niewiadoma na podium, Włodarczyk 4.
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze